Kilka lat temu ostrzegałem, że sukces HIFU będzie przyczyną jego… zguby. Oto kolejny przykład nadużywania tej technologii, czyli czerpania zysków kosztem pacjentów.
Worki pod oczami a HIFU na twarz
Pacjentka, 32 lata, poszła do gabinetu medycyny estetycznej, aby uporać się z delikatnymi zmarszczkami wokół oczu i zapadnięciami pod oczami.
Zaproponowano jej i wykonano zabieg HIFU na całą twarz, z obietnicą poprawienia wyglądu okolic oczu.
Zabieg był drogi, wykonany dobrym sprzętem, a pacjentka po kilku miesiącach zastanawia się, gdzie są cuda, które lekarz obiecywał, i czy zabieg w ogóle zadziałał.
HIFU – w jakim wieku ma sens?
HIFU jest zabiegiem na zużyte, czyli rozciągnięte, uszkodzone i niewydolne powięzi. Dlatego z założenia jest przeznaczony dla osób trochę starszych.
Moje doświadczenie wskazuje, że HIFU sprawdza się u osób w wieku 40–55 lat.
Poniżej tego wieku robienie go jest bez sensu, ponieważ u osób 30+ powięzi są na tyle sprawne, że nie ma wskazań do zabiegu liftingującego, a takim jest HIFU. Nie ma po prostu czego naprawiać. Jeśli w tym wieku zdarzają się obwisające tkanki na twarzy, to z innych przyczyn niż rozciągnięcie powięzi, więc HIFU nie pomoże.
Powyżej tego wieku HIFU też jest już rzadko zalecane, bo u osób 55+ zabiegi odmładzające powinny być ukierunkowane głównie na uzupełnianie ubytków w tkankach i poprawianie jakości skóry.
W zasadzie jedynym wyjątkiem może być obszar brzucha. Po przytyciu i gwałtownym schudnięciu, ale w granicach rozsądku, a nie po utracie 40 kg, HIFU może zliftingować brzuch niezależnie od wieku.
I właściwie na tym mógłbym zakończyć ten tekst, bo to, co napisałem wyżej, pokazuje absurdalność polecania i wykonywania zabiegu u tej pacjentki.
Nawet jeśli sama pacjentka po lekturze internetu wymyśliła sobie, że HIFU jest dla niej, profesjonalista w gabinecie powinien jej to po prostu odradzić i odmówić zabiegu.
Wykonanie HIFU u wspomnianej pacjentki było zwykłym naciągactwem.
Naciąganie na zabiegi medycyny estetycznej
Używam wprost mocnego określenia, bo mam już dosyć osób, które w ten sposób działają.
Naprawdę HIFU jest do rozważenia dopiero od 40. roku życia, i to wcale nie jako pierwsza metoda wyboru. Nie jest też zabiegiem dla każdego.
Gdyby nawet jednak uznać, że zrobienie HIFU u wspomnianej pacjentki nie było naciągactwem, ale przykładem ignorancji i że lekarz po prostu nie wiedział, jakie są wskazania do zabiegu, co jest chyba jeszcze gorsze od naciągactwa, to jak nazwać to, że pacjentka przyszła z problemem skóry pod oczami, a zrobiono jej zabieg na całą twarz?
Czy jeśli ktoś przychodzi z problemem naczynka na nosie, to robi się mu zabieg laserowy na całą twarz?
Czy jeśli ktoś przychodzi z blizną na czole, to wykonuje się mu zabieg na całą twarz?
Bez sensu, prawda?
Za to z korzyścią finansową dla wykonującego taką procedurę, bo zabieg na całą twarz kosztuje dużo więcej niż zabieg w jednym obszarze.
Na problemy o charakterze punktowym działamy punktowo.
Jedynym wskazaniem, w którym warto czasem poszerzyć obszar działania, może być np. zabieg laserem frakcyjnym. Tak bardzo odświeża on skórę, że wykonanie go tylko na połowie policzka byłoby błędem, bo mogłaby powstać wizualna różnica w kolorze między obszarem poddanym zabiegowi a pozostałą częścią skóry.
W niektórych przypadkach trzeba więc robić sensowne „odcięcia” między powierzchnią zabiegową a pozostałą.
W przypadku opisywanej pacjentki nie było żadnego uzasadnienia dla wykonania zabiegu na całej twarzy.
Zobacz też: Powikłania po HIFU
Dygresja – symetria w zabiegach
Skoro jesteśmy przy tym wątku, zrobię dygresję i wskażę jeszcze jeden przypadek, w którym czasem trzeba wykonać zabieg na powierzchni, która na pozór tego nie wymaga.
Dzieje się tak, gdy potrzebne jest zachowanie symetrii twarzy.
Jedna z moich pacjentek miała blizny po trądziku na policzkach. Na jednym były widoczne, na drugim śladowe. Chciała wykonać zabiegi tylko na jednym policzku, prawdopodobnie ze względów budżetowych.
Doradzałem wykonanie zabiegu na obu policzkach, tłumacząc, że efekt zabiegów tylko po jednej stronie może zaburzyć symetrię twarzy.
Rzeczywiście, po trzech zabiegach policzek zmienił kształt i powstała asymetria. Pacjentka i tak zdecydowała się więc na zabiegi na drugim policzku — nie ze względu na blizny, tylko z powodu powstałej asymetrii.
Dlaczego pacjenci dają się wmanewrować?
Wracam do naszej pacjentki.
Dlaczego zgodziła się na zabieg na całą twarz, skoro przyszła z problemem skóry pod oczami?
To wcale nie jest łatwe zaoponować. Decyzje podejmuje się pod wpływem chwili, stresu i autorytetu lekarza proponującego zabieg.
Pacjent zakłada, że lekarz działa w dobrej wierze. Niestety nie zawsze tak jest. Przestrzegam przed tym.
HIFU to nie zabieg lunchowy
Trudno oczekiwać, by pacjenci dysponowali dużą wiedzą. Idą do lekarza i mu ufają.
W przypadku HIFU to zaufanie powinno być jednak bardzo ograniczone, bo zabieg stał się modny i bardzo nadużywany.
Wbrew rosnącym tendencjom na rynku, ja sam używam HIFU dużo rzadziej i w bardzo konkretnych wskazaniach — jako lifting twarzy u osób w wieku 40–55 lat.
Zabieg jest mocno inwazyjny i działa bardzo destrukcyjnie na powięzi, więc stosuje się go nie częściej niż raz w roku.
Tymczasem niektórzy zrobili z HIFU niemal zabieg lunchowy. Proponują go każdemu, na każdy problem i bagatelizują jego inwazyjność.
Zobacz też: HIFU – prawdy i mity
Nie widać, więc bezpieczne?
Urządzeń o nazwie HIFU jest wiele, a różnice między nimi są jak między furmanką a mercedesem.
Pomysłowość wynalazców HIFU jest jednocześnie przekleństwem tej metody. Manipulacja może odbywać się na wielu poziomach.
Najpierw po stronie producenta, który może zrobić urządzenie o bardzo kiepskich parametrach. Nadal będzie się ono nazywało HIFU, bo ta nazwa dotyczy technologii, a nie konkretnego urządzenia, ale efekt działania będzie słaby albo żaden.
To tak, jakby ktoś dostał obietnicę, że zostanie zawieziony w obcym mieście taksówką do hotelu, ale musi mieć zamknięte oczy. Jedzie, ale nie wie, że taksówką jest np. karawan z trumną w środku, bo tego nie widzi.
Oszukać może też kierowca, wioząc do hotelu okrężną drogą. Masz zamknięte oczy, więc nie widzisz.
W przypadku HIFU podobnie działa operator, który strzela głowicą, ale nie widać tak naprawdę gdzie i jak, bo impuls skupia się pod skórą i na zewnątrz nie zostawia śladu.
To, że coś widać albo nie widać, ma kluczowe znaczenie. Wpływa na beztroskę i zmniejsza grozę rzeczywistego działania.
Pokażę to na przykładzie ze współczesnego frontu.
Zbadano funkcjonowanie amerykańskich żołnierzy obsługujących zdalnie drony, które zestrzeliwały samoloty i zabijały żołnierzy w Iraku. Żołnierze obsługujący drony nie stawali z przeciwnikiem twarzą w twarz, nie widzieli krwi, więc postrzegali to, co się dzieje, jak grę w komputerze. Strzelanie na ekranie to coś innego niż strzelenie z karabinu i zobaczenie jak umiera człowiek.
Wiem, że to drastyczne porównanie, ale dobrze obrazuje nieświadomość postępowania z HIFU.
Impuls działa pod skórą. Nie widać tego, więc ktokolwiek i jakkolwiek obsługuje urządzenie, np. stażystka w gabinecie, może pozostawać w nieświadomości tego, jak inwazyjny jest to zabieg.
Przewidywałem to już dawno temu. Piszę na blogu od lat teksty na ten temat, ale stało się jeszcze gorzej, niż myślałem.
Z HIFU zrobił się zabieg dla wszystkich i na wszystko. Doskonała technologia zaczyna sięgać bruku.
Powiązane artykuły
- HIFU – prawdy i mity
- Czy HIFU może powodować opadanie skóry?
- Na co HIFU nie działa i kiedy nie ma sensu
- Prawdziwe HIFU – jak odróżnić technologię od marketingu
- Jeszcze raz o HIFU – doświadczenia i praktyka
Disclaimer:
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.




Ola | 2023/06/29
|
A CO PAN SĄDZI O ZABIEGU HIFU DOPOCHWOWO? MA TO SENS? JEST BEZPIECZNE? CZY JEDNAK LASER?
Marta | 2023/07/12
|
Podbijam pytanie dotyczace obkurczania pochwy metoda hifu. Jest bezpieczne? Nie spowoduje braku czucia?