Kiedy kilka lat temu stymulatory tkankowe stawały się modne na rynku medycyny estetycznej, poświęciłem temu tematowi kilka tekstów. Prawdopodobnie byłem jednym z niewielu lekarzy, którzy publicznie wyrazili wątpliwość co do sensowności tego trendu.
„Lepsza” mezoterapia?
W pierwszych tekstach zwracałem uwagę na rozróżnienie stymulatorów tkankowych, czyli wielkiego worka różnych preparatów, od stymulatorów objętościowych, takich jak kwas polimlekowy, polikaprolakton czy hydroksyapatyt wapnia.
Wysnułem wtedy wniosek, że stymulatory tkankowe to taka lepsza mezoterapia. Pisałem:
„Można powiedzieć, że stymulatory tkankowe to nowoczesna mezoterapia. Nowoczesna w tym sensie, że daje lepsze efekty niż standardowa mezoterapia, ale też dlatego, że stymulatory tkankowe są w większości preparatami przebadanymi i certyfikowanymi do iniekcji, podczas gdy preparaty do mezoterapii takie w większości nie są”.
Zobacz ten tekst: Stymulatory tkankowe – co to jest
Czas, rynek, a także pazerność producentów, dystrybutorów i osób wykonujących zabiegi zweryfikowały moje pierwotne przekonania.
Dałem temu wyraz w wielu późniejszych tekstach opisujących powikłania po stymulatorach tkankowych.
Zobacz również: Nietypowe powikłanie po stymulatorach tkankowych
Wracając jednak do mojego pierwotnego wniosku, że „stymulatory tkankowe to nowoczesna mezoterapia”, dziś – ponad dwa i pół roku po tamtym tekście – uważam, że stymulatory tkankowe są preparatami gorszymi od mezoterapii, jeśli mówimy o efektach estetycznych i zasadności stosowania.
Wyjaśnię, dlaczego tak uważam.
Stymulatory tkankowe – co to właściwie jest?
Zacznijmy od samego pojęcia „stymulatory tkankowe”.
To określenie bardzo nieprecyzyjne, podobnie jak nieprecyzyjne jest słowo „ciecz”. Cieczą może być woda, spirytus albo benzyna. Wodę można wypić i jest to zdrowe, wódką można się upić, a benzyną zatruć. Jedna „ciecz”, a tyle możliwości.
Nie istnieje oficjalna definicja stymulatorów tkankowych i rynek to wykorzystał. Dzisiaj niemal wszystko jest sprzedawane jako „stymulator tkankowy”, nawet preparaty na bazie kwasu hialuronowego.
Wywołuje to ogromny mętlik w głowach pacjentów.
To trochę tak, jakby w kawiarni zamiast kawy, herbaty i soku sprzedawano każdy produkt jako „ciecz”. Klient prosi o ciecz i nie ma pojęcia, co dostanie.
Tak samo pacjenci mówią o stymulatorach tkankowych, nie wiedząc, co tak naprawdę kryje się pod tą nazwą.
Co gorsza, osoby wykonujące zabiegi również często tego nie wiedzą. Ich rozumienie tematu sprowadza się do „papugowania”, czyli powtarzania sloganów marketingowych.
Stymulatory tkankowe w młodym wieku – przepis na sztuczny wygląd?
Jednym z negatywnych zjawisk związanych z modą na stymulatory tkankowe jest pojawienie się niecertyfikowanych produktów oraz bardzo silna sugestia, że takie zabiegi trzeba wykonywać już od 25. roku życia, żeby się nie starzeć.
To sprawia, że stymulatory zaczynają po prostu krzywdzić pacjentów. Nie zawsze w drastyczny sposób, ale jednak.
W jaki dokładnie sposób? Zabiegi wykonywane zbyt często i przez zbyt długi czas, od roku do pięciu lat, będą dawały efekt sztuczności zamiast odmładzania. Oczywiście istnieje też druga skrajność – brak jakiegokolwiek efektu, co dzieje się przy wykonywaniu zabiegów „fake” stymulatorami.
Wracając do sztuczności – chodzi głównie o sztuczność dynamiczną, czyli pojawiającą się podczas uśmiechu i mimiki twarzy.
Szczególnie miejsca ruchome, takie jak policzki, zaczynają zachowywać się inaczej niż naturalnie. To inny efekt niż przy policzkach „napompowanych” kwasem hialuronowym, ale również widać, że tkanki nie przesuwają się równomiernie.
Ta sztuczność jest według mnie największym problemem stymulatorów. Bierze się głównie z tego, że stymulatory wstrzykujemy pod skórę, chociaż paradoksalnie mówi się o nich, że stymulują skórę. Owszem, na skórę też mogą zadziałać, ale przede wszystkim zadziałają na tkankę podskórną. A zbyt częste stymulowanie tkanki podskórnej daje efekt sztuczności.
Pojawia się więc kolejne pytanie, na które odpowiedź powinna być oczywista.
U ludzi młodych tkanka podskórna jest z natury sztywna, więc po co usztywniać ją jeszcze bardziej?
W młodym wieku sens ma działanie na skórę, a nie na tkankę podskórną. Chyba że ktoś świadomie chce uzyskać sztuczny wygląd.
Dlatego zasadność regularnego wykonywania stymulatorów tkankowych w wieku 25–30 lat, jeśli zależy nam na naturalnym wyglądzie, jest mocno wątpliwa.
Czy stymulatory tkankowe są skuteczne?
To właśnie kwestia skuteczności była od początku jednym z głównych tematów moich tekstów o stymulatorach.
Polecam tekst, w którym to wyjaśniam: Stymulatory tkankowe – efekty
Nie można powiedzieć, że stymulatory tkankowe nie działają w ogóle. Jednak w porównaniu z innymi metodami medycyny estetycznej ich skuteczność jest niska.
Zabawne jest to, że w social mediach pojawiają się filmiki pseudoekspertów tłumaczących brak efektu tym, że ktoś pił za mało wody, miał za mało zabiegów albo źle dobrany preparat.
Tymczasem wyjaśnienie jest znacznie prostsze – stymulatory tkankowe są po prostu mało skuteczne z założenia. U niektórych osób może pojawić się lepsze napięcie skóry, jednak często nie przez poprawę jej jakości, ale przez wypchnięcie skóry przez usztywnioną tkankę podskórną. Naprawdę istnieją znacznie lepsze metody uzyskiwania napięcia skóry, dodatkowo bez efektu sztuczności.
Podsumowując tę część:
- stymulatory tkankowe zazwyczaj działają słabo,
- u młodych osób często powodują efekt sztuczności, jeśli są wykonywane zbyt często,
- u starszych osób są zwykle za słabe albo przy większej liczbie zabiegów efekty zaczynają wyglądać komicznie,
- jest to bardzo szeroka i niezweryfikowana grupa preparatów,
- często nie wiadomo dokładnie, co jest wstrzykiwane pacjentowi,
- wokół stymulatorów tkankowych panuje ogromne zamieszanie.
Jak na tym tle wypada mezoterapia?
Mezoterapia – popularność nie oznacza skuteczności
Mezoterapia to technika podawania preparatu w skórę.
Formalnie polega na tym, że wstrzykujemy coś śródskórnie, tworząc grudeczki albo pęcherzyki.
Mimo swojej popularności mezoterapia również nie należy do bardzo skutecznych zabiegów.
Zdarza się także, że wstrzykiwane są preparaty niecertyfikowane albo certyfikowane do innego zastosowania, na przykład preparaty przeznaczone wyłącznie do stosowania na skórę.
Najczęściej w zabiegach mezoterapii wstrzykuje się nieusieciowany kwas hialuronowy, witaminy, minerały i inne związki, które teoretycznie mają pobudzać skórę do działania. Jednak jeśli wiemy, że okres półtrwania nieusieciowanego kwasu hialuronowego to około dwie doby, od razu widać, że taki zabieg nie daje długotrwałego efektu.
Witaminy również są przez organizm zużywane niemal natychmiast.
Przy zdrowej skórze nie ma dużej potrzeby wstrzykiwania dodatkowych witamin czy minerałów, ponieważ są one stale dostarczane wraz z krwią.
Jeżeli ktoś ma bardzo niedożywioną albo przesuszoną skórę, taki zabieg może mieć pewien sens, ale także nie zawsze.
Komórki naszego organizmu pracują cały czas, jak huta, w której piece działają przez całą dobę, a nie jak biuro zamykające się po godzinie 17.
Komórki stale potrzebują różnych składników i krew dostarcza je w sposób ciągły. To proces dynamiczny, a nie statyczny.
Dlatego mezoterapia mogłaby działać na skórę, gdyby była wykonywana cały czas, na przykład raz w tygodniu przez całe życie. Kiedy jednak robimy 3 zabiegi w serii, a potem już nie, to pobudzimy skórę i uzyskamy krótkotrwały efekt świeżości. Na pewno nie zlikwidujemy mezoterapią zmarszczek i nie zmienimy nią kształtu twarzy.
Mezoterapia a inne zabiegi – porównanie skuteczności
Można sobie wyobrazić cykl mezoterapii, który miałby pewien sens, na przykład 3 zabiegi co tydzień, miesiąc przerwy, potem znowu 3 zabiegi i kolejny miesiąc przerwy.
Daje to około 20 zabiegów rocznie.
Pomnóżmy to przez około 500 zł za zabieg. Wychodzi około 10 tys. zł rocznie.
Widać więc gołym okiem, że nie ma to większego sensu. To wyższy koszt niż jeden zabieg laserem frakcyjnym ablacyjnym, który wykonany raz w roku ma większą skuteczność niż te 20 zabiegów mezoterapii.
Jeśli ktoś jest młody i nie ma dużych problemów ze skórą, może wykonywać mezoterapię i uzyskiwać krótkotrwały efekt świeżości skóry. Ale u osób 50+ są to zazwyczaj stracone pieniądze i czas. W tym wieku potrzeby skóry są zupełnie inne i trzeba wykonywać inne zabiegi.
Stymulatory tkankowe czy mezoterapia – co jest lepsze?
Jaki wniosek płynie z tego tekstu?
Zarówno stymulatory tkankowe, jak i mezoterapia są metodami o stosunkowo niskiej skuteczności.
Mezoterapia ma jednak jedną istotną przewagę – nie grozi po niej efekt sztuczności, tak jak po stymulatorach tkankowych.
Efekt sztuczności po stymulatorach jest przy tym bardzo trudny, a czasem wręcz niemożliwy do odwrócenia, ponieważ preparaty podawane są pod skórę, a nie śródskórnie, jak w mezoterapii.
Linki polecane
- Stymulatory tkankowe – co to jest
- Stymulatory tkankowe – efekty
- Dlaczego stymulatory tkankowe nie działają
- Stymulatory tkankowe i mezoterapia – co lepsze?
- Stymulatory tkankowe – jak oszukać pacjenta
- Kwas l-polimlekowy – najmocniejszy biostymulator
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.




Iwona | 2025/10/20
|
Witam
Z przerazeniem przeczytalam Pana artykul,
szczegolnie na temat stymulatoryow tkankowych.
Najgorsze co moze byc to efekt sztucznosci, ktorej sie obawiam najbardziej..
Jakkolwiek wszystko ma sens co pan napisal.
Kilka razy mialam zabieg mezoterapii I kwas hialuronowy sa nietrwale aczkolwiek skuteczne..Chyba ze podawac je w sposob ciagly z malymi tylko przerwami.
Co zatem DLA kobiet 50+?
Pozdrawiam Joanna