Marek Wasiluk
 

Oligopeptydy w stymulatorach tkankowych

Zapraszam do przeczytania kolejnego artykułu o stymulatorach tkankowych. Stymulatory tkankowe to bardzo szeroka grupa preparatów, określająca typ preparatów trochę tak, jak określenie „tłuszcz” – tłuszczem jest olej, masło i smalec. Czasem zawierają zwykły kwas hialuronowy nieusieciowany, czasem dodawane są nukleotydy, czyli fragmenty DNA, głównie z łososia, czasem kwas bursztynowy lub inne składniki, a czasem jest to mieszanka różnych związków chemicznych. Nową, medialną grupą są stymulatory tkankowe z oligopeptydami, czyli fragmentami białek. I o tym dzisiaj chcę napisać.

O tym, czym są stymulatory tkankowe i jaki jest skład preparatów, pisałem w tekście:
Stymulatory tkankowe – efekty

Oligopeptydy – co to takiego?

Oligopeptydy zbudowane są z aminokwasów. Są aktywnymi biologicznie cząsteczkami, nad którymi od lat trwają badania w kontekście zastosowania ich w kosmetyce.

Był czas, że sam się tym zajmowałem, więc temat jest mi bliski.

Aby wyjaśnić, jak oligopeptydy mają się do zastosowań urodowych, odwołam się do porównania organizmu do wielkiej fabryki – z liniami produkcyjnymi, szlakami komunikacyjnymi, wentylacją kanałową, automatyzacją procesów i utylizacją odpadów.

Analogicznie wygląda to w organizmie na poziomie makro. „Scentralizowane” serce tłoczy krew, która rozprowadza składniki odżywcze i tlen, a zabiera produkty metabolizmu. Podobnie na poziomie makro działa układ wydalniczy czy oddechowy.

Istnieje jednak także poziom mikro, czyli procesy zachodzące lokalnie, na przykład we fragmencie mięśnia albo skóry. Tam mechanizmy są już inne.

Na poziomie makro do każdej tkanki dostarczane są bazowe składniki, ale zarządzanie nimi odbywa się lokalnie, na poziomie mikro, i w różnych tkankach może wyglądać odmiennie.

Oligopeptydy, komórki i receptory

Zarządzanie miejscowe jest dość złożone, ale w uproszczeniu można powiedzieć, że jednym z popularniejszych mechanizmów jest wydzielanie przez komórki różnych substancji regulujących funkcjonowanie tkanek oraz samych komórek.

Komórki posiadają na powierzchni receptory. Do tych receptorów może przyczepić się coś, co zmienia ich pracę. Pod wpływem takiego bodźca komórka może wytworzyć i wydzielić określoną substancję.

Te regulacje odbywają się za pomocą związków chemicznych, bardzo często właśnie za pomocą endogennie wytwarzanych oligopeptydów.

Nic dziwnego więc, że syntetycznie tworzone oligopeptydy trafiły do stymulatorów tkankowych z ideą, że jeśli wstrzyknie się je do tkanki, będą pobudzać komórki do wydzielania substancji potrzebnych tkankom.

W dużym uproszczeniu taka jest generalnie filozofia stymulatorów tkankowych. Mają działać przez zmienienie albo podmienienie czegoś, co naturalnie występuje w tkance w określonych ilościach.

Macierz międzykomórkowa jest jak galaretka. Na potrzeby tego tekstu przyjmijmy jednak, że jest jak zupa. Dodając do zupy różne składniki, możemy zmienić jej kolor, smak i konsystencję. Jeśli dodamy więcej marchewki, zupa będzie smakowała inaczej niż wtedy, gdy dodamy więcej selera.

Wstrzykując stymulatory tkankowe, zakładamy, że zawarte w nich składniki przyczepią się do receptorów komórkowych i wywołają pożądaną reakcję komórek.

Teoria a praktyka – czego nie wiemy o oligopeptydach?

Można byłoby powiedzieć, że jest to bardziej wysublimowana i inteligentna metoda działania niż w przypadku stymulatorów objętościowych, które drażnią tkankę i wywołują mechanizm obronny.

Tyle że tak wygląda to w teorii. W praktyce już nie do końca.

Problem polega na tym, że nasza wiedza o tych mini białkach, czyli stymulatorach sygnałowych, jest nadal mała.

Szacuje się, że tego typu „cząsteczek sterujących”, które mogą wywołać reakcję komórek, jest około 20 tysięcy. Na dziś próba ich wykorzystania to działanie metodą prób i błędów. Nauka jest już w stanie zidentyfikować część tych substancji, zaczyna rozumieć mechanizmy ich działania w skali mikro i wybiórczo, ale nie rozumie jeszcze w pełni ich działania w skali makro i tego, co powodują kompleksowo.

Obrazowo można to porównać tak: wiemy, że aby zbudować mur, potrzebujemy cegieł i cementu. Ale jakiego cementu użyć, jakie reakcje chemiczne zachodzą w zastygającym cemencie, jaki wpływ na jego wiązanie ma niska albo wysoka temperatura i jakie mamy podłoże – bagniste czy piaskowe – tego już nie wiemy. Po prostu budujemy mur.

Efekt jest więc nieprzewidywalny, a mówiąc precyzyjniej – niekontrolowalny.

Oligopeptydy nie działają w trybie: jedna cząsteczka sygnałowa – jedno konkretne działanie. Wywołują raczej kaskadę reakcji.

Dodatkowo mogą działać inaczej w dużej dawce, a inaczej w małej. Czasem inaczej działają na komórki skóry, a inaczej na tkankę tłuszczową.

O działaniu receptorów komórkowych pisałem przy okazji wyjaśniania mechanizmów SARS-CoV-2. Ten wirus przyczepiał się do konkretnych receptorów komórek, ale robił to z łatwością w płucach, a już na przykład w mięśniach nie.

Zobacz artykuł:
COVID a powikłania po kwasie hialuronowym

W teorii wiemy więc sporo, ale nadal nie potrafimy realnie zastosować tej wiedzy w pełni przewidywalny sposób.

Do tego dochodzi kwestia zdolności komórek do wyciszania pewnych sygnałów.

Przykładowo promieniowanie słoneczne stymuluje komórki, aktywuje enzymy, szlaki i kaskady procesów. Nie robi tego jednak w nieskończoność, bo jednocześnie aktywują się inne procesy i następuje wyciszanie tych pierwszych.

Dobrym przykładem jest opisany eksperyment z komorą hiperbaryczną: Telomery i hiperbaryczna terapia tlenowa. Jak odwrócić proces starzenia.

Tlen jest toksyczny dla organizmu, przyspiesza procesy starzenia i eksperymenty w warunkach laboratoryjnych to potwierdzają. Ale w realnym eksperymencie z udziałem ludzi okazało się, że w odpowiedzi na duże, teoretycznie szkodliwe dawki tlenu uruchomiły się procesy naprawcze, które prowadziły do wydłużenia telomerów, czyli odmłodzenia komórek.

To pokazuje zarówno rozmijanie się teorii z praktyką na wielu poziomach, jak i poziom skomplikowania procesów zachodzących w organizmie.

Jak bada się leki, a jak stymulatory z oligopeptydami?

Wracając do oligopeptydów – zajmowałem się nimi intensywnie w latach 2014–2015 i już wtedy było sporo rzetelnych informacji naukowych.

Ale między skalą mikro w laboratorium, w symulacji komputerowej czy hodowli tkankowej, a praktyką kliniczną jest duża różnica.

Oligopeptydy „wynajduje się” do pewnego etapu podobnie jak leki. Ktoś ma założenia na podstawie wiedzy naukowej, wykonuje symulacje, potem na przykład robi hodowle komórkowe i sprawdza, czy występuje spodziewany efekt działania.

W lekach później wykonuje się jednak testy na zwierzętach, potem na ludziach, i dopiero następnie lek jest rejestrowany.

W przypadku oligopeptydów – z tego, co wiem i co sprawdziłem – tak to nie wygląda.

Czemu nie bada się ich na ludziach albo bada na ludziach w małej skali? Bo nie ma odpowiednich regulacji, które tego wymagają. Tego typu preparaty z założenia nie mają działać mocno na organizm, nie działają farmakologicznie, więc nie trzeba aż takiego reżimu testowania. Każdy, kto logicznie przeanalizuje te zdania, jest w stanie wyciągnąć wnioski co do „siły działania” oligopeptydów stosowanych w medycynie estetycznej.

Na marginesie – statystycznie do komercjalizacji leku dochodzi w jednym przypadku na 10 do 100.

Badania nad działaniem leków muszą uwzględniać wiele aspektów, w tym bezpieczeństwo. Może się bowiem okazać, że lek jest bardzo skuteczny na serce, ale niszczy nerki. Może być też tak, że coś świetnie działa w skali mikro, a w skali makro już nie.

Stymulatory tkankowe działają, ale słabo

Oddzielną sprawą jest reklamowanie różnych preparatów i umiejętność analizy przekazów marketingowych.

Przykładowo o pewnym oligopeptydzie mówi się, że to „botoks w kremie”. Teoretycznie istnieje oligopeptyd, który może tak sterować mięśniami, że będzie powodował ich relaksację.

Warto jednak szukać rzetelnych informacji i czytać je do końca. Zgodnie z nimi po kilku tygodniach stosowania można osiągnąć efekt mniej więcej 30% skuteczności toksyny botulinowej.

I to jest generalnie obserwacja dotycząca całościowo stymulatorów tkankowych. Nie można mówić, że nie działają w ogóle, bo działają, tyle że w sposób bardzo delikatny. Oczywiście czasem też szkodzą, ale powikłania to oddzielny temat. Dlatego ja akurat wolę stosować u pacjentów skuteczniejsze metody odmładzania.

Oprócz słabego działania istnieje druga kwestia – takie substancje, żeby były skuteczne, wymagają ciągłego podawania.

Normalnie w organizmie substancje potrzebne do dobrego funkcjonowania wytwarzane są na bieżąco. Komórki mają je niejako pod ręką i mogą po nie sięgnąć do macierzy międzykomórkowej w każdej chwili.

Jeśli nie są potrzebne, nie są produkowane i szybko znikają.

Jeśli działanie stymulatorów ma mieć sens, zabiegi trzeba byłoby wykonywać niemal non stop, w praktyce na przykład co dwa tygodnie.

Nie wiadomo też, czy organizm po jakimś czasie nie zobojętnieje na takie podawanie i nie przestanie reagować. Warto o tym wiedzieć.

Kolejna sprawa to trudność w zbadaniu, co działa i jak działa. Nawet z obserwacją procesów starzenia jest problem, bo trzeba byłoby przez wiele lat badać jedną osobę, mierzyć i porównywać na przykład jej twarz. Myślę, że dobre zrozumienie pewnych procesów jest dopiero przed nami.

Napisałem wyżej, że zabiegi stymulatorami tkankowymi należałoby robić niemal non stop, aby na bieżąco dostarczać składniki, z których komórki mogłyby korzystać.

Z drugiej strony nie jest to obojętne dla organizmu i może powodować problemy, które na początku trudno przewidzieć.

I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Wbrew temu, co głoszą reklamy, nie ma wielu rzetelnych informacji o działaniu stymulatorów. To głównie teoria oparta na założeniu, że skoro jakaś cząsteczka jest podobna do tej, którą tworzy organizm, to istnieje szansa, że zadziała. Kiedy to piszę, przypomina mi się jedna z pacjentek, która miała wykonanych mnóstwo zabiegów stymulatorami tkankowymi w ciągu roku i niestety skończyło się to niekorzystnymi zmianami w tkankach, a nie pozytywnymi.

Nasz organizm działa inteligentnie. Komórki same wydzielają sobie substancje i pobierają je wtedy, gdy ich potrzebują.

Oczywiście możemy to sztucznie podbijać, ale nie wiemy, jak często trzeba to robić, żeby było skuteczne, i jak długo, żeby było bezpieczne.

Nie wiemy też, kiedy organizm zacznie to „zwracać”.

Zdrowe jabłko – dobrze. Dwa albo trzy – jeszcze w porządku. Ale po pięciu mamy przepełniony brzuch, a po dwudziestu zaczniemy wymiotować.

Czy stymulatory tkankowe odmładzają? Prawda a marketing

W praktyce dochodzi jeszcze mnóstwo czynników ogólnoustrojowych.

Możemy mieć w fabryce świetną linię produkcyjną do robienia doskonałych porcelanowych filiżanek, ale jeśli wysiądzie ważny element fabryki, zabraknie wody albo zepsuje się klimatyzacja, zamówienie nie zostanie wykonane.

Przekładając to na organizm, takimi czynnikami są między innymi stres, nieprawidłowe odżywianie i inne bodźce – słabsze lub silniejsze.

Negatywne bodźce mogą równoważyć efekty zabiegów albo być silniejsze niż pozytywny bodziec w postaci zabiegu.

Warto mieć taką świadomość, gdy ktoś wybiera się na zabieg.

Konkludując, moim zdaniem może dopiero za 10–15 lat będziemy wiedzieli, jak naprawdę wygląda działanie stymulatorów z różnych grup. Może kiedyś inteligentny komputer będzie potrafił ustalić, czego danej skórze brakuje, i dobierze stymulator, który będzie podawany na przykład raz w miesiącu.

Tymczasem media przedstawiają stymulatory tkankowe w samych superlatywach, głosząc na przykład, że odmładzają.

Moim zdaniem one co najwyżej dają możliwość odmłodzenia, ale wcale nie mamy pewności, że tak się stanie. Zwłaszcza że ich działanie jest delikatne i krótkotrwałe w porównaniu z innymi metodami.

Wszystko zależy też od tego, co przyjmiemy za punkt wyjściowy prawdy.

Uszczypnięcie również „odmłodzi”, bo wywoła uraz, który zastymuluje procesy naprawcze organizmu. Nie będziemy jednak szczypać się po całym ciele trzy razy dziennie, żeby wyglądać młodziej, bo każdy wie, że dużego efektu nie zobaczy.

Mówienie, że stymulatory tkankowe odmładzają, jest więc z jednej strony prawdą, ale z drugiej – naginaniem prawdy do marketingowych potrzeb.

Laik słowo „odmładzanie” rozumie tak, że faktycznie będzie wyglądał młodziej, a czas jego skóry czy twarzy się cofnie.

Jest jeszcze jeden istotny aspekt.

Stymulatory tkankowe działają głównie na skórę, a procesy starzenia dotyczą zarówno jakości skóry, jak i kształtu twarzy w 3D.

Jeśli chcemy zajmować się odmładzaniem kompleksowo, samo zajęcie się skórą nam tego nie zapewni.

Między faktami a manipulacją

Dość powszechna jest także manipulacja faktami i dowodami naukowymi.

Oto przykład. Pacjentka pokazała mi ulotkę jednego ze stymulatorów, z której wynikało, że preparat jest pięć razy mocniejszy, bo ma pięć razy więcej składników niż inne stymulatory.

Wyjaśniłem jej, że fakt, iż preparat ma pięć razy więcej składników, wcale nie oznacza, że działa pięć razy mocniej.

Mogę mieć pięć razy więcej mieszkań niż kolega, a wcale nie być bogatszy, bo te mieszkania mam gdzieś na prowincji, a kolega w centrum Warszawy.

Mogę też zjeść pięć razy większą tabletkę na ból głowy, ale to również nie oznacza, że jest ona pięć razy mocniejsza od mniejszej. Być może składnik leczniczy jest taki sam, a reszta to placebo.

Nie zwiększa automatycznie jakości stymulatora także to, że dodawane są do niego witaminy.

Na ogół nic z tego nie wynika.

Jeśli dam psu pięć misek karmy zamiast jednej, wcale nie będzie lepiej. On zje zawartość jednej miski, a reszta będzie stała i trzeba będzie ją wyrzucić, bo następnego dnia pies będzie potrzebował świeżego jedzenia.

Witamin również nie da się dostarczyć na zapas.

Tak na dziś wygląda rzeczywistość stymulatorów tkankowych.

Na razie nie zanosi się na szybkie zmiany, a pojawianie się „super-hiper” nowych stymulatorów tkankowych to w dużej mierze marketing.

Wszystkie działają podobnie, oczywiście za wyjątkiem preparatów, które tylko podszywają się pod stymulatory tkankowe – bo to już jest jazda po bandzie.

Linki polecane

Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.

Bez komentarza

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

sassadsadasdsad