Miałem ostatnio intencję, aby przestać pisać tak dużo o powikłaniach, bo sam mam już poczucie przesytu tym tematem. Uważam, że medycyna estetyczna może bardzo dużo zmienić w życiu moich pacjentek i pacjentów na plus. Najchętniej pokazywałbym tylko pozytywne przykłady, bo to jest miły przekaz i każdy chciałby takich rzeczy słuchać oraz czytać. Ja też chciałbym pokazywać możliwości i jasne strony medycyny estetycznej. Pisząc ciągle o powikłaniach, jestem mocno kojarzony właśnie z tym aspektem, jednak trudno jest mi przestać, ponieważ skala problemów jest tak duża, że nie mogę przechodzić obok tego obojętnie. Tym bardziej że jestem chyba jedną z niewielu osób w Polsce, które zajmują się tym na poważnie — zarówno wyprowadzaniem pacjentów z powikłań, jak i edukowaniem oraz zwracaniem uwagi na to, jak istotny jest to problem. Zanim opiszę kolejną pacjentkę z powikłaniem, kilka uwag ogólnych.
Nie róbcie stymulatorów, jeśli…
Otrzymuję po kilka, czasem kilkanaście maili tygodniowo dotyczących powikłań. Kilka osób pojawia się w tej sprawie osobiście w mojej klinice L’experta.
Aktualnie większość powikłań dotyczy zabiegów ze stymulatorami:
- tkankowymi,
- objętościowymi.
Gdybym miał coś doradzić pacjentom na teraz, na ten moment, w którym jesteśmy, to powiedziałbym:
PO PIERWSZE – NIE RÓBCIE ŻADNYCH ZABIEGÓW Z MOCNYMI STYMULATORAMI, jeśli nie zweryfikujecie, czy osoba wykonująca zabieg jest profesjonalistą.
I PO DRUGIE – NIE RÓBCIE STYMULATORÓW TKANKOWYCH, jeśli miejsce, do którego idziecie na zabieg, jest wątpliwe, szczególnie jeśli nie jest kliniką medyczną, a powodem wyboru jest promocja lub okazja cenowa.
Zbyt wiele osób wykonujących takie zabiegi to obecnie pseudoprofesjonaliści.
Wykonują zabiegi bez zastanowienia, na zasadzie bezpośredniego przełożenia wiedzy o jednym preparacie na inny, nowy, inaczej działający i wymagający innego podejścia.
To trochę tak, jakby ktoś miał przekonanie, że skoro potrafi jeździć rowerem, to bez problemu może kierować autobusem.
Czym są mocne stymulatory
Przypomnę, że dzielę stymulatory na:
- stymulatory objętościowe — kwas polimlekowy, hydroksyapatyt wapnia, polikaprolakton,
- stymulatory tkankowe — słabsze preparaty, bardziej zbliżone do preparatów podawanych w tradycyjnej mezoterapii.
To właśnie stymulatory objętościowe nazywam mocnymi stymulatorami.
Jeśli ktoś chce mieć wykonany zabieg mocnymi stymulatorami, absolutnie nie powinien robić tego u osoby, która nie jest lekarzem. Inaczej naraża się na ogromne ryzyko. Może być też tak, że nic złego się nie wydarzy, ale to jest po prostu ruletka. A kiedy coś się wydarzy, konsekwencje będą naprawdę trudne do cofnięcia.
Opisywałem już kilka takich przypadków na blogu. Pisałem między innymi o plastikowych policzkach po kwasie polimlekowym i grudkach po hydroksyapatycie wapnia.
Wielu tak zwanych specjalistów uważa, że skoro nauczyli się wykonywać mezoterapię albo powiększać usta, to mogą bez problemu zastosować każdy stymulator, bo przecież jedno i drugie się wstrzykuje.
Panuje myślenie w stylu: nauczyli się jeździć samochodem w ruchu prawostronnym i próbują te same zasady, bez żadnej modyfikacji, stosować w kraju, gdzie obowiązuje ruch lewostronny.
Nie-lekarze w większości nie mają pojęcia, co robią, wstrzykując mocne stymulatory. Nie rozumieją mechanizmów ich działania. Co prawda potrafią wyrecytować z pamięci, że stymulator działa tak i tak, ale — może to mocne porównanie — papugę też można nauczyć powtarzać kilka słów. Niewiele wiedzą też o preparatach, których używają.
I nawet ich za to nie winię, bo po prostu nie mieli jak się tego nauczyć, skoro nie byli na studiach medycznych.
Nie rozumieją wystarczająco:
- jak funkcjonuje organizm żywy,
- jak zbudowane są tkanki,
- jak tkanki ze sobą współgrają,
- jakie mogą być konsekwencje błędnego podania preparatu.
Nie mają więc adekwatnej wiedzy ani właściwych nawyków.
Co gorsza, często nawet nie wiedzą, jak dużo nie wiedzą, bo wszyscy przekonują ich, że są wystarczająco dobrymi specjalistami.
Znowu sięgnę do porównania motoryzacyjnego.
Gdy kierowca rajdowy wpadnie w niebezpieczny poślizg na lodzie, będzie wiedział, jak się zachować, bo ma to przećwiczone.
Kiedy przytrafi się to „niedzielnemu” kierowcy, nie będzie umiał wyjść z tego poślizgu cało.
Wiedza teoretyczna bez zrozumienia i praktyki to za mało.
Łatwo zepsuć, trudno skorygować
Problem w medycynie estetycznej polega na tym, że gdy pojawia się coś nowego, na przykład nowy preparat, osoby wykonujące zabiegi często bezkrytycznie przykładają do niego starą wiedzę i stare nawyki.
Wydaje im się, że potrafią zastosować każdy preparat, bo skoro wszystkie „stymulują”, to można je stosować w taki sam sposób.
Niestety prowadzi to do sytuacji, w której powikłań jest coraz więcej. Są trudne do skorygowania, a jednocześnie nie ma wielu lekarzy, którzy potrafią właściwie się nimi zająć. O nie-lekarzach nawet nie wspomnę. Nieprofesjonaliści potrafią zepsuć zabieg, ale nie potrafią naprawić tego, co zepsuli.
Często dobrze nie potrafią tego zrobić również lekarze.
Powikłania po medycynie estetycznej różnią się od tego, z czym lekarze mają do czynienia w codziennej praktyce.
Część działa standardowo, a każdy przypadek powikłania jest tak jednostkowy, że optymalne rozwiązanie potrafią dobrać przede wszystkim osoby, które zajmują się takimi problemami na co dzień.
Pacjentka, której przypadek chcę pokazać, zanim trafiła do mnie, zwiedziła pół Polski w poszukiwaniu rozwiązania.
Bezskutecznie.
Problem polega też na tym, że nie każdy może do mnie przyjechać. Dla pacjenta z drugiego końca Polski kilka albo kilkanaście wizyt związanych z korektą powikłania może być uciążliwe albo niedostępne z innych powodów.
Wiadomo, że się skaleczysz
Czy te same zasady, czyli unikanie zabiegów u osoby niebędącej lekarzem, dotyczą też słabszych stymulatorów, czyli stymulatorów tkankowych?
Uważam, że tak.
Mimo że w teorii nie da się nimi skrzywdzić pacjenta tak mocno jak stymulatorami objętościowymi, przestrzegam przed stosowaniem ich przez nieprofesjonalistów z innych powodów.
Przede wszystkim stymulatory tkankowe nie są tak świetne w działaniu, jak często się o nich mówi.
Trzeba więc zastanowić się, czy w ogóle jest sens z nich korzystać.
Kolejna sprawa to brak certyfikatów na wiele z nich i dość lekceważące podejście do tej kwestii.
Wielu nie-lekarzy mówi: „nie ma certyfikatu, ale wszyscy mówią, że to dobry preparat”.
Mówią tak do czasu, aż trafi im się pacjent z powikłaniem.
Wokół stymulatorów tkankowych jest dużo manipulacji i wciskania ich pacjentom na siłę, bo są modne i opłacalne.
W przypadku stymulatorów mocnych, objętościowych, powikłania wynikają głównie z nieprawidłowego zastosowania. W przypadku stymulatorów słabszych, tkankowych, istnieje większe ryzyko powikłań z powodu złej jakości preparatu, czyli obecności chemicznego „syfu”, niż z samej techniki wykonania.
Dwa przykłady: „Nie doczytałam” i „Nietypowe powikłania po stymulatorach tkankowych”.
Ze stymulatorami jest tak, że jeśli idzie się do nie-lekarza na stymulator objętościowy albo do słabego jakościowo gabinetu na stymulator tkankowy, to trochę tak, jakby przejeżdżało się palcem po ostrej krawędzi noża.
Wiadomo, że się skaleczysz.
„Bardzo przepraszam, że panią skrzywdziłam” — prawdziwy przypadek

Grudki na szyi i dekolcie po podaniu hydroksyapatytu wapnia / fot. arch. własne L’experta
Pacjentka korespondowała ze mną jakiś czas, zanim pojawiła się w gabinecie.
Jej problemem były grudki na skórze szyi i dekoltu, które pojawiły się po podaniu hydroksyapatytu wapnia.
Skąd się wzięły?
W tym przypadku przyczyną było złe podanie preparatu.
Hydroksyapatytu wapnia nie podaje się w szyję i dekolt. A jeśli już, to zupełnie inną techniką.
Przy sposobie podania, jaki zastosowano u tej kobiety, pojawienie się grudek było gwarantowane. Wyglądało to wręcz tak, jakby osoba wykonująca zabieg zrobiła to z premedytacją.
Powikłanie nie wynikało więc:
- ze złej jakości preparatu,
- z niewłaściwego zakwalifikowania pacjentki,
- ze złej reakcji organizmu na preparat.
Już sam pomysł tego zabiegu i technika podania były gwarancją powikłania.
Zabieg został wykonany przez osobę, która nie była lekarzem.
Grudki prawdopodobnie zostaną z pacjentką na długo.
Przewiduję, że ich zlikwidowanie zajmie co najmniej pół roku, a może nawet więcej.
Szkoda, że pacjentka pojawiła się u mnie dopiero trzy miesiące po zabiegu, ponieważ w jej przypadku szybsza reakcja na powikłanie miałaby znaczenie.
Nie znaczy to, że przez te trzy miesiące kobieta nic nie robiła, aby poprawić swój stan.
Robiła, tylko działania te były nieskuteczne.
W miejscu, w którym wykonano zabieg, odmówiono zajęcia się powikłaniem. Pacjentka usłyszała tylko od kosmetyczki: „bardzo przepraszam, że panią skrzywdziłam”. Nie uzyskała ani pomocy, ani rekompensaty, ani nawet zwrotu kosztów zabiegu.
Po tej odmowie udała się do miejsc, gdzie przyjmowali lekarze.
Zastosowano leczenie, ale nie było ono dobrze dopasowane do tego konkretnego przypadku.
Lekarze generalnie słabo radzą sobie z powikłaniami po medycynie estetycznej. Wiem to już nie od dziś.
Problem nie polega na tym, że zupełnie nie wiedzą, jak reagować.
Problem polega na tym, że reakcja często nie jest:
- w pełni adekwatna,
- kompleksowa,
- dostosowana do konkretnej sytuacji.
Można powiedzieć, że stosują standardowe rozwiązania.
A w przypadku takich powikłań to nie wystarczy.
Aby jakoś to przybliżyć, napiszę w ten sposób: jeśli po podaniu hialuronidazy, gdy jest potrzeba rozpuszczenia kwasu hialuronowego, nastąpi wstrząs septyczny, podajemy leki na wstrząs, aby ratować człowieka, a nie zajmujemy się opuchlizną, która wtedy również występuje. Ale jeśli pojawi się opuchlizna bez wstrząsu, nie podajemy niepotrzebnie leków na wstrząs, tylko działamy na opuchliznę, na przykład robiąc zimny okład.
Trzeba więc stosować metody dopasowane dokładnie do sytuacji, która występuje w danym momencie u konkretnej osoby.
Pacjentka miała wcześniej zastosowane metody, które nie były złe z założenia.
Tyle że na to powikłanie i w tym przedziale czasowym nie pomogły.
Z tego powodu nie opiszę szczegółowo działań, które stosuję w ramach leczenia tego powikłania.
Mogłoby to prowadzić do ślepego naśladownictwa.
Przy skomplikowanych powikłaniach sprawdza się jedynie analiza konkretnego przypadku i dopasowanie do niego wiedzy oraz umiejętności postępowania.
Na pewno pacjentka straciła trzy miesiące. Teraz czeka ją moim zdaniem co najmniej pół roku zabiegów, aby zlikwidować grudki, a może nawet rok. Gdyby trafiła do mnie wcześniej, byłoby łatwiej, chociaż oczywiście takiego powikłania też nie udałoby się cofnąć w tydzień.
Żeby była jasność — preparat, który miała wstrzyknięty, był certyfikowany.
Pacjentka była dobrze zakwalifikowana do zabiegu, a uściślając: nie było tak naprawdę żadnej solidnej kwalifikacji medycznej, ale na szczęście nie miała przeciwwskazań, więc kwalifikacja była przypadkowo poprawna.
Powikłanie było więc wyłącznie wynikiem błędu osoby wykonującej zabieg.
Polecane tematy
- Powikłanie po hydroksyapatycie wapnia — grudki i powikłania po stymulatorach objętościowych
- Nietypowe powikłania po stymulatorach tkankowych
- Grudki na szyi i dekolcie — dlaczego dochodzi do powikłań po stymulatorach
- Powikłanie — grudki na dekolcie po stymulatorze tkankowym
- Nie ta struktura, nie ten kolor — powikłanie po hydroksyapatycie wapnia
- Powikłania w medycynie estetycznej
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny.
Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej.
Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.




monika | 2023/10/29
|
PANIE doktorze, czytam właśnie „hurtowo” pana wspisy nt powikłań i nasuwa mi się pytanie. czy nie miały wejść przepisy ograniczające/zabraniajace wykonywanie inwacyjnych zabiegów przez nie-lekarzy? przecież to jest dramatyczne, co przypadkowe nieprofesjonalne osoby mogą zrobić? ja wiem, że pacjent też powinien myśleć, ale jednak rola regulatora byłaby tu wskazana
Anna | 2025/01/08
|
Wystapily u mnie grudki na szyji i zuchwie po podaniu kwasu polemlekowego , od podania minelo 2 lata dlaczego teraz ? Co moze byc przyczyna bardzo sie tym martwie
Rafał | 2025/08/13
|
Wystapily u mnie grudki na penisie po podaniu kwasu polemlekowego , od podania minelo 1,5 roku dlaczego teraz ? Co moze byc przyczyna bardzo sie tym martwie