Marek Wasiluk
 

Nie ta struktura, nie ten kolor. Powikłanie po hydroksyapatycie wapnia

O hydroksyapatycie wapnia pisałem kilka miesięcy temu, tłumacząc, dlaczego wykonywanie zabiegów tym stymulatorem objętościowym jest bez sensu, w sytuacji, gdy jest najsłabszy i najbardziej nieprzewidywalny z 3 istniejących na rynku stymulatorów objętościowych (są jeszcze: kwas polimlekowy i polikaprolakton). Dzisiejsza okazja do kolejnego tekstu o hydroksyapatycie jest bardziej drastyczna, bo dotyczy powikłania po nim.

Zobacz też:


Hydroksyapatyt wapnia – dlaczego nie


Opuchlizna, nierówności i siny kolor. Nie o to chodziło

Młoda dziewczyna, przed 30. rokiem życia, trafiła do mnie kilka dni temu z powikłaniem po hydroksyapatycie wapnia.

Trzy miesiące wcześniej kobieta poszła do kosmetyczki na zabieg hydroksyapatytem wapnia na linię żuchwy.

Przez tydzień lub dwa wszystko było w porządku. Potem zaczęła… puchnąć.

Po trzecim tygodniu od zabiegu była już tak opuchnięta, że w czasie snu nie mogła położyć głowy na bok.

Zadzwoniła bardzo zaniepokojona do kosmetyczki, która wykonywała zabieg. I spotkała się ze standardową, niestety, w takich sytuacjach odpowiedzią, że wszystko jest w normie, że „się rozejdzie”.

Wiadomo, że się „nie rozeszło”.

Wytrzymała jeszcze tydzień i udała się do lekarza. Później powiedziała mi, że już wtedy chciała przyjść do mnie, ale nie było terminów, więc trafiła w inne miejsce.

Pierwszy lekarz leczył ją sterydami i zastrzykami domięśniowymi.

Obrzęk nieco zmalał, ale problem w miejscu podania hydroksyapatytu zaczął się nasilać:

  • pojawiły się nierówności,
  • powstały grudki,
  • jedna z nich osiągnęła wielkość małego winogrona.

Lekarz nie miał już pomysłu, co robić dalej, więc odesłał pacjentkę do innej lekarki.

Ta najpierw podała steryd bezpośrednio w miejsce podania hydroksyapatytu. Jednorazowo przyniosło to dużą poprawę.

Potem jednak zaczęła podawać hialuronidazę.

Naprawdę nie wiem, po co hialuronidaza przy leczeniu powikłania po hydroksyapatycie wapnia.

Największa gruda zeszła, ale pojawiły się nowe problemy:

  • nierówności,
  • zaburzenia struktury skóry,
  • „siniaki i zaburzenia kolorystyczne skóry” – jak określiła to sama pacjentka.

Co było w preparacie? Nie wiadomo

I w takim stanie trafiła do mnie.

Zanim to nastąpiło, pacjentka zrobiła własne śledztwo.

Kosmetyczka początkowo uspokajała ją, że nic złego się nie dzieje, ale kobieta chciała dokładnie wiedzieć:

  • jaki preparat został użyty,
  • w jakiej ilości,
  • co dokładnie jej podano.

To, czego się dowiedziała, jest niepokojące.

Z jednej strony otrzymała nazwę preparatu – ja tę nazwę pierwszy raz słyszałem.

Jednocześnie dostała informację, że preparat zawiera:

  • hydroksyapatyt wapnia,
  • kwas hialuronowy,
  • kolagen.

Pacjentka nie poprzestała na tym. Zaczęła sprawdzać informacje na temat certyfikacji preparatu i jego dokładnego składu.

Odkryła, że preparat nie zawiera ani kwasu hialuronowego, ani kolagenu.

Kiedy zapytała o to kosmetyczkę, ta odpowiedziała – cytuję:

„Ojej, nie sprawdziłam”.

Niezależnie od interpretacji, ta odpowiedź jest przerażająca.

Bo oznaczałaby, że kosmetyczka:

  • kupuje preparaty, nie wiedząc, co zawierają,
  • albo podała zupełnie inny preparat niż deklarowała.

A więc możliwe, że pacjentce został podany preparat niewiadomego pochodzenia, kupiony gdzieś „pod stołem”, a po wystąpieniu powikłań podano nazwę innego produktu.

Nietypowe powikłania. Nie wiadomo co robić

Wnioski z tej sytuacji są bardzo przygnębiające.

W medycynie estetycznej jest coraz więcej:

  • manipulacji,
  • ściemy,
  • marketingu bez pokrycia,
  • oszustw.

Dotyczy to szczególnie osób, które próbują kreować się na ekspertów, a w rzeczywistości:

  • nie mają odpowiedniego przygotowania,
  • nie rozumieją działania preparatów,
  • nie są przygotowane na powikłania.

Wiem, że piszę co roku, iż coraz częściej mam do czynienia z nietypowymi powikłaniami, ale to naprawdę się nasila.

Coraz częściej są to powikłania tak nietypowe, że sam nie wiem, co zrobić.

Aktualnie mam np.:

  • pacjentkę po kwasie hialuronowym z uogólnionym powikłaniem, które powoduje ciągłe złe samopoczucie,
  • inną pacjentkę z bardzo nietypowym powikłaniem po RF mikroigłowej.

Takich sytuacji jest coraz więcej, ponieważ rynek zalewają:

  • pseudourządzenia,
  • pseudopreparaty,
  • osoby po weekendowych kursach,
  • marketingowe modne hasła sprzedające „cudowne” zabiegi.

Tylko powikłanie? Mocne konsekwencje psychiczne

Patrząc z perspektywy pacjentki, sytuacja jest dramatyczna.

Skorygowanie nierówności będzie bardzo trudne.

Teoretycznie leczenie zastosowane przez ostatnią lekarkę miało sens, ale jednocześnie:

  • zlikwidowało jeden problem,
  • wygenerowało kolejny.

Niewłaściwy steryd spowodował u pacjentki powikłania w postaci zaburzeń kolorytu skóry.

Dlaczego niewłaściwy?

Prawdopodobnie dlatego, że lekarka chciała zadziałać:

  • zbyt szybko,
  • zbyt agresywnie.

Osobną kwestią pozostaje podawanie hialuronidazy przy hydroksyapatycie wapnia.

To trochę tak, jakby do niesłodkiego ciasta dodawać sól tylko dlatego, że sól dodaje się do niesłonej zupy.

Totalnie bez sensu.

To pokazuje brak samodzielnego myślenia.

Wracając do pacjentki:

  • zaburzenia struktury skóry będą trudne do poprawy,
  • zaburzenia koloru skóry będą jeszcze trudniejsze.

Mogłoby się wydawać, że nie są to najgorsze możliwe powikłania, bo przecież zdarzają się:

  • martwice skóry,
  • głębokie ubytki tkanek,
  • ciężkie infekcje.

Ale z punktu widzenia pacjentki to, co ją spotkało, jest ogromnym dramatem.

Pacjentka prawie nie wychodzi z domu od trzech miesięcy.

Co więcej, na wrzesień planowała bardzo ważną uroczystość i przez powikłania po zabiegu zastanawia się nad całkowitym jej odwołaniem.


Disclaimer: Artykuł ma charakter edukacyjny i publicystyczny. Opisane przypadki są indywidualne i nie stanowią uniwersalnego obrazu wszystkich zabiegów ani wszystkich preparatów stosowanych w medycynie estetycznej.

Bez komentarza

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

sassadsadasdsad