Marek Wasiluk
 

Gdy zamiast lepiej jest gorzej. Powikłanie po hydroksyapatycie wapnia

Idziesz do lekarza medycyny estetycznej, żeby poprawić swój wygląd, a efekt jest odwrotny? Niestety, tego typu przypadki nie są wcale takie rzadkie. Opisywałem je na blogu wiele razy. Zdarzają się nawet wtedy, kiedy idzie się do specjalisty, który teoretycznie jest bardzo dobry.

Hydroksyapatyt wapnia na chomiki i zmarszczki marionetki

Dzisiaj pokażę to na przykładzie historii pacjentki (40+), Polki, która poszła na zabieg w Hiszpanii. Wybrała lekarza dermatologa, który był też wykładowcą medycyny estetycznej na uczelni i miał własną klinikę. Wydawałoby się, że lepiej nie mogła trafić.

Problemem pacjentki były niewielkie opadanie policzków i zmarszczki marionetki. Chciała je zmniejszyć i odmłodzić skórę.

Lekarz zaproponował hydroksyapatyt wapnia. Podał ok. 3 ml w policzki i dolną część twarzy. Do tego zastosował jeszcze IPL i mówił, że jest to jego autorska metoda. Było to w listopadzie ubiegłego roku.

Powikłanie i nietrafione metody leczenia

W ciągu dwóch miesięcy od zabiegu, zamiast poprawy, nastąpiło pogorszenie wyglądu. W okolicach zmarszczek marionetki pojawiły się grudki – niewidoczne, ale wyczuwalne. Zostało tam podane za dużo preparatu.

Z kolei chomiczki, które miały się zmniejszyć, powiększyły się – dolna część policzków stała się ciężka, gdyż preparat został podany w niewłaściwe miejsca.

Do zabiegu użyto Radiesse, ale to nie preparat był w tym przypadku problemem. Problemem była kwalifikacja pacjentki do zabiegu oraz metoda podania – nie tam, gdzie trzeba, i nie w takich ilościach, jakie powinny być zastosowane.
Problem był wyraźny, dlatego pacjentka wróciła do gabinetu, żeby to skorygować. Najpierw dwukrotnie podano jej steryd, ale to nie pomogło. Pacjentka opowiadała, że te zabiegi ze sterydem były dziwne, bo wyglądało to tak, jakby osoba, która go podawała, bała się tego robić. W związku z tym preparatu podano bardzo mało.

Kolejną propozycją była radiofrekwencja kontaktowa, aby hydroksyapatyt „zszedł”. Dziewięć zabiegów na całą twarz. Zero efektów.

Jedna wizyta, by „nalana” twarz po hydroksyapatycie wapnia wróciła do normy

Pacjentka trafiła do mnie w kwietniu, akurat była w Polsce i tutaj szukała pomocy. Jej dolna część twarzy była „nalana”. Ponieważ wiedziałem na bazie mojej wiedzy i doświadczenia, co działo się w jej skórze po wcześniejszym nieudanym zabiegu, wiedziałem też, jak mogę jej pomóc. W czasie jednej wizyty podałem pacjentce steryd oraz wykonałem radiofrekwencję mikroigłową.
Teraz, po czterech miesiącach, pojawiła się u mnie ponownie, tym razem na inne zabiegi, i dzięki temu mogę pokazać uzyskany efekt. Pacjentka sama powiedziała z ulgą, że problem zniknął. Widać to także przy porównaniu zdjęć (niestety nie mam zgody pacjentki na pokazanie ich na blogu).

Grudki są niewyczuwalne, a to, co było „nalane”, teraz wygląda dobrze. Dolna część twarzy wyszczupliła się i twarz wróciła do stanu sprzed feralnego zabiegu. Nawet kąciki ust lekko się uniosły.

Polska nie taka zła, jeśli chodzi o medycynę estetyczną

Mam kilka refleksji na temat tej sytuacji. Pierwsza jest taka, że jeśli ktoś jest w Hiszpanii, Francji, USA czy Korei Południowej i wydaje mu się, że tam będzie miał lepiej wykonany zabieg niż w Polsce, to niekoniecznie jest to prawda.
W Polsce są różne standardy i dużo piszę o tym, jak zdewaluowała się u nas medycyna estetyczna, ale to nie znaczy, że gdzie indziej jest lepiej. Dużo mówi się, że Hiszpania czy Włochy to kraje, w których poziom medycyny estetycznej jest wysoki, ale z mojego doświadczenia wynika, że nie wszyscy tamtejsi specjaliści są tak zaawansowani i nie wszyscy mają dobre wyczucie.

Polska wypada na tym tle dobrze, chociaż wiadomo, że oczywiście są u nas zarówno dobrzy specjaliści, jak i pseudoeksperci.

Ale w tym przypadku pacjentka przecież nie poszła do pierwszego lepszego czy podrzędnego gabinetu. Wybrała klinikę znanego specjalisty. I nie tylko źle wykonano zabieg, ale też nie uzyskała potem sensownej pomocy.

Kwalifikacja, ilość, technika – wszystko nie tak

Druga refleksja dotyczy kwalifikacji do zabiegu i samego jego wykonania. Napisałem już wyżej, że produkt był w porządku. Są lepsze, ale ten użyty, czyli Radiesse, jest w czołówce preparatów z hydroksyapatytem wapnia.
Problem był w osobie, która kwalifikowała pacjentkę do zabiegu i wykonywała zabieg. Czy ta pacjentka kwalifikowała się do hydroksyapatytu wapnia? Teoretycznie tak, można było podać jej ten produkt, ale gdyby trafiła do mnie, to ja bym go jej nie zaproponował, a już na pewno nie podałbym 3 ml.

Przy jej problemie – chomikach, bruzdach marionetki i jakości skóry – zacząłbym od zabiegów z wykorzystaniem urządzeń, a nie od wstrzyknięcia preparatu.

Bo do podawania takich preparatów jak hydroksyapatyt wapnia (w tej grupie zabiegów mamy też preparaty kwasu polimlekowego czy polikaprolakton) potrzebna jest wiedza o kanonach piękna i technice podawania oraz praktyczna umiejętność podania preparatu. Trzeba wiedzieć, co do milimetra, gdzie podać preparat, jak głęboko i w jakiej ilości – czy jedną kropelkę, czy pięć. Trzeba mieć wyobraźnię i potrafić to zrobić niemal w ciemno, wiedząc jednocześnie, że jest to dobrze zrobione.
Dobry pianista zamyka oczy i gra. Też gram na pianinie i potrafię grać z zamkniętymi oczami.

Tak samo potrafię z dużą precyzją „po ciemku” umieścić preparat w tkance pacjenta, w odpowiednim miejscu i odpowiedniej ilości.

A więc, aby zabieg wyszedł dobrze, niezbędne są odpowiednia kwalifikacja, wyczucie i dobra technika podania.

Powikłanie i co dalej? Specjaliści nie radzą sobie z problemami

W przypadku powikłań jest jeszcze problem radzenia (czy bardziej nieradzenia) sobie z nimi. Specjaliści medycyny estetycznej często nie mają pojęcia, co robić, gdy pojawia się powikłanie. Grudka, ziarniniak, rana, zatkanie naczynia, nieestetyczny wygląd – to wszystko są powikłania.

Klinika, w której pacjentka robiła zabieg i do której przyszła później po pomoc, nie miała pojęcia, jak się nią zająć.

Najpierw podano sterydy, ale z wyraźnym lękiem i oporami. Potem pojawił się pomysł na RF kontaktową. Totalnie nie rozumiem po co. Bo jedyne, co mogła ona zrobić, to… utrwalić ten negatywny efekt.
Kiedy pacjentka trafiła do mnie i powiedziała, że miała dziewięć zabiegów RF, wystraszyłem się, czy będziemy w stanie naprawić to, co zostało zepsute. Bo RF kontaktowa w jej przypadku to trochę tak, jakby komuś, kto ma ranę, która się nie goi, w ramach terapii dodatkowo ją uszkadzać z nadzieją, że wtedy się zagoi.
W przypadku tej pacjentki stymulator został podany w niewłaściwe miejsca, co powodowało pogrubienie dolnego odcinka twarzy. Wykonywanie RF kontaktowej, która ma stymulować komórki do aktywności, w sytuacji, gdy preparat hydroksyapatytu nadal znajdował się w tkankach, oznaczało dokładanie kolejnego bodźca i potencjalnie jeszcze intensywniejsze pogrubianie tkanek nie w tym miejscu, w którym jest to wskazane.

To wygląda tak, jakby ktoś nie rozumiał mechanizmów: jak działa hydroksyapatyt, jak działa RF i na czym właściwie polega problem pacjentki.

Co najmniej dwóch z tych trzech rzeczy osoba wykonująca zabiegi nie rozumiała.

Całe szczęście, że RF kontaktowa nie utrwaliła problemów pacjentki. Pewnie też była wykonywana za lekko (w tym przypadku na szczęście), podobnie jak był podawany steryd. I całe szczęście, że zabiegami, które wykonałem, rzeczywiście dopasowanymi do problemu pacjentki, mogłem ten problem rozwiązać.

Podsumowanie – powikłania po hydroksyapatycie wapnia

Powikłania po hydroksyapatycie wapnia mogą wynikać nie z samego preparatu, lecz z niewłaściwej kwalifikacji pacjenta, podania zbyt dużej ilości produktu lub zastosowania go w nieodpowiednim miejscu. Skutkiem mogą być m.in. grudki, nadmierne pogrubienie tkanek i pogorszenie wyglądu. Leczenie powikłań powinno być dobrane do ich przyczyny i mechanizmu działania wcześniej zastosowanego preparatu.

FAQ – powikłania po hydroksyapatycie wapnia

Jakie mogą być powikłania po hydroksyapatycie wapnia?

Po podaniu hydroksyapatytu wapnia mogą pojawić się m.in. grudki, nierówności, nadmierne pogrubienie tkanek lub nieestetyczna zmiana owalu twarzy. Ryzyko takich problemów zależy m.in. od kwalifikacji pacjenta, ilości preparatu, miejsca oraz techniki jego podania.

Czy można usunąć źle podany hydroksyapatyt wapnia?

Postępowanie w przypadku źle podanego hydroksyapatytu wapnia dobiera się indywidualnie, ponieważ preparatu tego nie można rozpuścić hialuronidazą tak jak kwasu hialuronowego. W zależności od rodzaju problemu lekarz może zastosować odpowiednio dobrane leczenie farmakologiczne lub zabiegi wykorzystujące urządzenia medyczne.

Jak długo utrzymuje się hydroksyapatyt wapnia w twarzy?

Efekty zabiegów z hydroksyapatytem wapnia mogą utrzymywać się około 12-18 miesięcy, choć zależy to m.in. od zastosowanego preparatu, miejsca podania i indywidualnej reakcji tkanek. Sam efekt biologiczny może zmieniać się w czasie, ponieważ hydroksyapatyt wapnia działa poprzez stymulację produkcji kolagenu.

Bez komentarza

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

sassadsadasdsad