Wypalanie laserem i wydłubywanie skalpelem. Tak skończyło się powikłanie, jakie przydarzyło się pacjentce po podaniu kwasu polimlekowego pod oczy.
„Soczewica” pod oczami
Pacjentka przyszła do mnie w grudniu 2025 roku, ale jej problemy zaczęły się prawie rok wcześniej, w styczniu.
Wtedy zgłosiła się do gabinetu medycyny estetycznej z problemem zapadnięć pod oczami.
Zaproponowano jej wypełnienie kwasem polimlekowym.
Początkowo nie miała żadnych powikłań, ale z czasem pojawiły się nierówności:
- dwie pod lewym okiem, przypominające ziarna soczewicy,
- jedna większa pod prawym okiem.
Próbując znaleźć pomoc, odwiedziła kilka miejsc, w tym gabinet, w którym wykonano zabieg. Łącznie odbyła pięć konsultacji. Większość specjalistów odmówiła przeprowadzenia jakiegokolwiek zabiegu.
Chirurg plastyk zaproponował operację, ale bez gwarancji sukcesu.
Ktoś inny próbował rozpuścić zgrubienia sterydem, ale po czterech zabiegach poddał się.
Były też inne próby, których pacjentka nie potrafiła dokładnie nazwać.
Aż trafiła do mnie.
Wypalanie i wydłubywanie – przebieg leczenia
Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po rozmowie i ocenie klinicznej, było podanie sterydu, mimo że wcześniejsze próby nie przyniosły skutku.
Wiem jednak, że czasem problem leży w nieprawidłowym stężeniu preparatu, dlatego postanowiłem spróbować.
Niestety również w moim przypadku steryd nie dał żadnego efektu.
Zmiany bardzo przeszkadzały pacjentce, były nieestetyczne, więc zdecydowałem się usuwać je etapowo, tak jak usuwam włókniaki. Uprzedziłem pacjentkę, że to głęboki zabieg, który pozostawi niewielkie ubytki skóry w postaci dziurek, ale później podejmiemy dalsze kroki, żeby je skorygować.
Na początek zająłem się dwiema mniejszymi zmianami pod lewym okiem, aby ewentualne blizny były jak najmniejsze.
Zabieg przeprowadziłem w styczniu tego roku i wykorzystałem do tego laser.

Usunięcie zmian pod lewym okiem po powikłaniu po kwasie polimlekowym / fot. arch. L’experta
Miesiąc później pacjentka wróciła, by usunąć zmianę po drugiej stronie twarzy.
Zmiany po lewej stronie udało się skutecznie usunąć, pozostawiając jedynie niewielkie blizny.
Przy tego typu zmianach blizna jest jednak prawie pewna, ponieważ są one umiejscowione bardzo głęboko.
Laser frakcyjny powinien sobie jednak bez problemu z nimi poradzić.
Z prawej stroną sytuacja była trudniejsza. Wypalanie laserowe zostawiłoby zbyt dużą dziurę, dlatego zaproponowałem „wydłubanie” chirurgiczne. Odsłoniłem fragment skóry, dostałem się do zmiany i po prostu ją wyjąłem. To, co zobaczyłem, było dużym zaskoczeniem, bo była to zbrylona grudka kwasu polimlekowego o wymiarach około 2×2 mm.

oplus_11534370
Dlaczego byłem w szoku?
Kwas polimlekowy występuje w formie proszku i działa w skórze poprzez stymulację produkcji kolagenu.
Można by się spodziewać, że zgrubienia u pacjentki to efekt nadmiernej produkcji kolagenu.
Tymczasem okazało się, że preparat po prostu zbił się w twardą masę.
To wyjaśnia, dlaczego sterydy nie zadziałały.
Sterydy mogą zredukować kolagen, ale nie usuną samego kwasu polimlekowego.
Zaskakujące jest jednak to, że proszek tak się zbił.
Możliwe, że został nieumiejętnie podany:
- nierównomiernie rozmieszczony,
- podany w niewłaściwej technice,
- a dodatkowe zabiegi mające pomóc mogły tylko pogorszyć sprawę.
Masaże, urządzenia czy inne próby przyspieszenia metabolizmu mogły doprowadzić do dalszego zbrylania preparatu.
Wnioski po tym powikłaniu
1. Kwasu polimlekowego nie powinno się podawać pod oczy. Wielokrotnie pisałem o tym, a ten przypadek jest kolejnym dowodem na to, że to błąd.
2. Bez interwencji zmiana mogłaby nigdy nie zniknąć.
Kwas polimlekowy normalnie metabolizuje się w ciągu 1,5–2 lat, ale wszystkie badania dotyczą jego formy proszkowej.
W przypadku zbrylenia proces rozkładu może trwać kilka razy dłużej – nawet 10 lat albo i więcej.
To trochę tak, jakby wrzucić do wody śnieg.
Dwie garście śniegu rozpuszczą się szybko, ale jeśli zbijemy go w kulkę, będzie rozpuszczał się wielokrotnie dłużej.
3. Pacjentka odwiedziła kilka renomowanych gabinetów i nikt nie podjął się leczenia. To pokazuje, że w przypadku nietypowych powikłań specjaliści często rozkładają ręce bezradni. Tymczasem problem był do rozwiązania – wymagał jednak niestandardowego podejścia.
4. Usunięcie takich powikłań zwykle pozostawia ślad w postaci blizny.
Blizny można jednak redukować.
Dla pacjentki było to zdecydowanie mniejsze zmartwienie niż zgrubienia pod oczami.
Pacjentka nie ma już grudek pod oczami.
Teraz czekają ją zabiegi na blizny.
Kwas polimlekowy to nie stymulator tkankowy
Przy tej okazji zwracam uwagę na uważność, rozsądek i mądre wykonywanie zabiegów medycyny estetycznej.
Wiele razy pisałem już o tym, jak dewaluuje się medycyna estetyczna jako całość.
W szczegółach dotyczy to między innymi kwasu polimlekowego, którego podawanie zrównało się w mentalności ludzi z podawaniem stymulatorów tkankowych.
Tymczasem kwas polimlekowy to mocny stymulator objętościowy.
To sprawia, że gdy tylko pojawiają się nietypowe powikłania, nawet specjaliści często nie mają pojęcia, co z nimi zrobić.
Polecane tematy
- Kwas polimlekowy pod oczy – 5 powodów, dla których odradzam
- Zgrubienia pod oczami – powikłanie po kwasie polimlekowym
- Powikłanie po kwasie polimlekowym – ciąg dalszy historii
- Jak nie leczyć powikłań po kwasie polimlekowym
- Powikłania w medycynie estetycznej
- Zasady postępowania ze świeżą blizną
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny.
Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej.
Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.



