W magazynie Pani (nr 2/2015) ukazał się wywiad dotyczący zabiegów chirurgii plastycznej i medycyny estetycznej. Znalazły się w nim dwa błędy. Jeden zabawny, prawdopodobnie wynikający z kiepskiej korekty. Drugi znacznie poważniejszy — świadczący o niewiedzy lekarzy wypowiadających się jako autorytety.
Pod ciśnieniem czy podciśnieniem? Czyli co może zmienić jedna spacja
We fragmencie dotyczącym liposukcji czytamy:
„Osobiście preferuję liposukcję wodną. Najpierw napompowujemy tkankę tłuszczową roztworem Kleina, który zawiera m.in. ksylokainę – substancję o działaniu przeciwbólowym. Strumień płynu rozchodzi się po różnych płaszczyznach i promieniach, dzięki czemu tłuszcz zostaje skutecznie rozbity, a wtedy możemy dość łatwo odessać go pod ciśnieniem.”
Z tego fragmentu można wywnioskować, że po rozbiciu tłuszczu działa się na niego wysokim ciśnieniem i w ten sposób doprowadza do wydostania się tłuszczu z organizmu.
Ale jak?
- Wprowadzając jeszcze więcej wody?
- Naciskając brzuch?
Zwrot „pod ciśnieniem” zwyczajowo oznacza ciśnienie dodatnie.
Tymczasem w liposukcji chodzi dokładnie o coś odwrotnego — o wytworzenie podciśnienia, czyli ciśnienia ujemnego, dzięki któremu tłuszcz jest odsysany za pomocą ssaka.
To niby drobny błąd, ale pokazuje, jak łatwo w tekstach medycznych można całkowicie zmienić sens mechanizmu działania zabiegu.
Ile komórek tłuszczowych ma człowiek? Czyli dlaczego warto się uczyć
Kawałek dalej czytamy:
„Wahania wagi w zakresie 3–4 kg po liposukcji nie mają znaczenia, ale musimy pamiętać, że ilość komórek tłuszczowych w organizmie jest stała. W zależności od podaży kalorii kurczą się lub rozszerzają. Podczas zabiegu wraz z tkanką tłuszczową pozbywamy się ich części.”
Nieprawdą jest, że liczba komórek tłuszczowych w organizmie jest stała.
To wiedza przestarzała.
Już wiele lat temu pisałem na blogu, że dawniej uważano, iż komórki tłuszczowe powstają wyłącznie w dzieciństwie — mniej więcej do 7. roku życia.
Dzisiaj wiadomo już jednak, że także w dorosłym życiu mogą tworzyć się nowe komórki tłuszczowe.
Mechanizm ich powstawania w sprzyjających warunkach opisałem dokładnie tutaj:
Komórki tłuszczowe
Zadziwia mnie ciągłe powtarzanie tezy o stałej liczbie komórek tłuszczowych.
Zawód lekarza polega przecież na ciągłym zdobywaniu wiedzy.
Ale jeszcze bardziej zadziwia mnie coś innego.
Tkanka tłuszczowa od lat jest bardzo modnym tematem:
- w kontekście odchudzania,
- wydzielania hormonów,
- regulacji funkcji organizmu,
- komórek macierzystych.
Trudno nie zauważyć publikacji na ten temat.
A skoro w tkance tłuszczowej znajdują się komórki macierzyste, to logiczne jest, że mogą powstawać z nich również nowe komórki tłuszczowe.
To jest równie oczywiste, jak to, że dwa plus dwa daje cztery.
Wniosek jest niestety smutny:
- część lekarzy poprzestaje na wiedzy zdobytej podczas studiów,
- nie aktualizuje wiedzy,
- nie łączy prostych faktów,
- nie wyciąga logicznych wniosków.
Dlaczego medycyna estetyczna wymaga ogromnej wiedzy
Jeszcze ważniejszy jest ogólniejszy wniosek płynący z tej historii.
Wielu osobom wydaje się, że medycyna estetyczna jest:
- łatwa,
- przyjemna,
- szybko przynosząca zyski.
Nic bardziej mylnego.
Jeśli ktoś podchodzi do tej dziedziny poważnie, bardzo szybko odkrywa, że jest to jedna z najbardziej rozległych gałęzi medycyny.
Trzeba znać:
- dermatologię,
- endokrynologię,
- flebologię,
- częściowo chirurgię,
- bardzo dobrze rozumieć fizjologię starzenia.
Co więcej — tej wiedzy nie dostaje się „na tacy”.
Trzeba:
- samodzielnie ją zdobywać,
- analizować różne źródła,
- łączyć fakty,
- rozumieć mechanizmy.
Kto tego nie robi, działa na niekorzyść całej branży.
Dlaczego pacjenci uważają, że medycyna estetyczna nie działa
Na co dzień mam do czynienia z wieloma sytuacjami, w których pacjentom:
- zamiast poprawy zafundowano powikłania,
- albo wykonywano zabiegi całkowicie nieskuteczne.
Dwa przykłady z ostatniego czasu.
Pacjentka, która przyszła na leczenie rozstępów, przy okazji poskarżyła się, że próbowała pozbyć się cellulitu serią zabiegów kawitacji.
Zabiegi nie przyniosły żadnego efektu.
I nie mogły przynieść.
Dlaczego?
Ponieważ pomimo cellulitu pacjentka praktycznie nie miała nadmiaru tkanki tłuszczowej.
W jej przypadku znacznie lepiej sprawdziłaby się karboksyterapia.
To pokazuje, jak ważne jest właściwe zrozumienie problemu, a nie mechaniczne wykonywanie modnych procedur.
Drugi przykład.
Dziennikarz jednego z czasopism lifestylowych powiedział mi, że od paru lat korzysta z medycyny estetycznej i ma wrażenie, że większość zabiegów po prostu nie działa.
Byłem tym zaskoczony, ponieważ w moim przekonaniu większość dobrze dobranych zabiegów działa bardzo skutecznie.
Przestałem się dziwić, gdy powiedział mi, że dzień wcześniej był na zabiegu laserem frakcyjnym ablacyjnym.
Na jego twarzy nie było najmniejszego śladu po zabiegu.
To właśnie takie sytuacje budują później opinię, że medycyna estetyczna jest nieskuteczna.
Medycyna estetyczna może działać bardzo skutecznie
Tymczasem ja mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że właściwie prowadzona medycyna estetyczna naprawdę zmienia życie ludzi na lepsze.
Pod warunkiem że:
- opiera się na wiedzy,
- logice,
- dobrym zrozumieniu mechanizmów biologicznych,
- i właściwym doborze terapii.
Polecane tematy
- Skuteczność medycyny estetycznej
- Oszustwa w medycynie estetycznej
- Prawdziwe oblicze medycyny estetycznej
- Absurdy w tworzeniu artykułów o medycynie estetycznej
- Nowości w medycynie estetycznej – dlaczego im nie ulegam
- Powikłania w medycynie estetycznej – jak ich unikać
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny.
Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej.
Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.




Aangielska | 2015/02/16
|
Szkoda, że tak wielu lekarzy nie podchodzi do swojego zawodu profesjonalnie i z chęcią pomocy klientom. Skupiają się raczej na wciskaniu ludziom coraz to nowych zabiegów, aby więcej zarobic, nie zaś na dobieraniu zabiegów odpowiednich dla danego organizmu.
MoniaWroc | 2015/02/25
|
Dobra lektura, rozjaśnia wiele kwestii w sposób jasny nawet dla mnie (a do naukowców nie należę)oby więcej takich 🙂