Powikłania po zabiegach z użyciem hydroksyapatytu wapnia nie są częste, bo też i sam zabieg nie należy do bardzo popularnych (zresztą słusznie, o czym kiedyś pisałem), chociaż zyskuje na popularności. Kiedy jednak się pojawiają, mogą być uciążliwe, zwłaszcza jeśli zajmują się nimi osoby, które tylko udają, że wiedzą, co robią. Przedstawiam realny przypadek pacjentki, która otrzymała pomoc, drastycznie pogarszającą jej stan.
Przeczytaj też:
Hydroksyapaty wapnia – dlaczego nie
Przypadek w skrócie
- Pacjentka miała wykonany zabieg odmładzający hydroksyapatytem wapnia.
- Po półtora miesiąca na prawym policzku pojawiła się mocna opuchlizna.
- W gabinecie, gdzie wykonano zabieg, zalecono działania, które zamiast wyciszyć problem, zaogniły sytuację.
- Kilka dni później pacjentka trafiła do mnie już z dużą, twardą „bulwą” w górnej części policzka.
Pani „doktor” bierze igłę
Kobieta po ratunek udała się najpierw do gabinetu, gdzie miała wykonywany zabieg. Tam pani „doktor” wzięła igłę i zaczęła mocno nakłuwać opuchnięty policzek. Zaleciła pacjentce w domu mocne masowanie tego miejsca i łykanie ketonalu.
Kobieta bardzo przyłożyła się do tego masowania. Tyle tylko, że w efekcie opuchlizna zmieniła się w ogromną bulwę w górnej części policzka. W tym stanie, kilka dni później trafiła do mnie.
Dlaczego napisałem „doktor” w cudzysłowie? Osoba wykonująca zabieg podawała się za lekarkę z Ukrainy. Tyle tylko, że po zweryfikowaniu danych okazało się, że nią nie jest.
„Pudrowanie syfa”
Wizytę pacjentki zacząłem od wywiadu medycznego i wykonania USG. Nad działaniami nie-doktorki można tylko załamać ręce. Zaproponowane postępowanie było przejawem całkowitej bezmyślności.
Udają, że wiedzą. Udają, że coś robią. Dają pacjentowi jakieś zalecenia i liczą na to, że samo przejdzie. To jak zaklinanie rzeczywistości.
To, co zostało wykonane u pacjentki, było jak „pudrowanie syfa” – w dodatku w sposób, który sprawił, że problem zaczął rosnąć, zamiast się wyciszać.
Stan zapalny. Nie zaogniaj!
Nawet bez diagnostyki było widać, że u pacjentki rozwija się stan zapalny. Mógł on wynikać albo z nietolerancji produktu, albo mieć podłoże bakteryjne.
Wdrożone przez „lekarkę” postępowanie (kłucie, masowanie) było sprzeczne z logiką, bo prowadziło do zaognienia tego stanu, zamiast wyciszenia.
To nie jest jednostkowy przypadek. Ludzie zajmujący się medycyną estetyczną często nie mają pojęcia, jak się leczy powikłania. Co gorsza, nie-lekarze regularnie zalecają działania odwrotne do właściwych – i zamiast pomagać, potęgują problem.
Pisałem już wiele razy o podobnych sytuacjach, np. w artykule: Ropień po wypełnieniu bruzd kwasem hialuronowym.
Papugowanie pseudoekspertów
U osób, które do mnie trafiają z problemem po zabiegu estetycznym, najczęściej widzę dwie kategorie powikłań:
- Powikłania nietypowe – nawet profesjonaliści mogą mieć problem z doborem skutecznego postępowania.
- Powikłania bardziej standardowe – ale pacjent trafia do pseudoeksperta, który „robi cokolwiek”, zamiast zrobić to, co ma sens.
Najczęstsze działania pseudoekspertów bazują na tym, co nazywam „papugowaniem”: ślepym naśladowaniem zasłyszanych procedur, kompletnie niedopasowanych do sytuacji.
Nawyki i przyspieszenie
Papugowanie wynika z braku wiedzy, braku wykształcenia i braku myślenia, a być może też z lenistwa, żeby się dowiedzieć.
Tylko studia medyczne dają kompletną wiedzę, ale też pewne nawyki myślenia. Te nawyki – wynikające z doświadczenia, w połączeniu ze zdobywaną cały czas wiedzą – pozwalają na podejmowanie dobrych decyzji, zwłaszcza w sytuacjach „awaryjnych”, gdy coś idzie nie tak.
Opisywałem to kiedyś obrazowo na przykładzie sytuacji drogowej: w stresie i zagrożeniu liczy się nie tylko „co ktoś pamięta z kursu”, ale automatyczne mechanizmy prawidłowej reakcji.
Z packą na czołg
Wracając do pacjentki. W zaleceniach od „lekarki” było zażywanie ketonalu. Skuteczność równie wysoka jak wysłanie pacjentki z packą na muchy na czołg.
Nie zapewniono kobiecie żadnej diagnostyki. Nie zaproponowano dalszego postępowania. Nie skierowano nigdzie po dodatkową pomoc.
Ode mnie pacjentka otrzymała profesjonalne leczenie farmakologiczne. Zleciłem także badania. Przy okazji zauważyłem, że również na drugim policzku rozwija się stan zapalny.
Podejrzewam więc, że powikłanie u pacjentki było efektem nietolerancji na preparat, a nie infekcji bakteryjnej. Jednocześnie jednak fatalne postępowanie nie-lekarki doprowadziło do sytuacji, w której może rozwinąć się ropień, dlatego musiałem zlecić od razu szersze leczenie, niż byłoby konieczne, gdyby kobieta trafiła od razu do mnie.
Niestety, to nakłuwanie policzka, a potem masowanie – a pacjentka przyłożyła się do zadania i masowała się naprawdę mocno – bardzo pogorszyło jej stan.
Co zrobić, gdy po zabiegu pojawia się opuchlizna lub sytuacja zaczyna się pogarszać?
- Jeśli objaw pojawia się po czasie (np. po kilku tygodniach) i narasta, nie zakładać automatycznie, że „to normalne i samo przejdzie”.
- Unikać działań, które mogą zaogniać stan zapalny (w tym w tym przypadku: kłucia i agresywnego masowania opuchniętego miejsca).
- Oczekiwać diagnostyki i sensownego planu postępowania, a nie „robienia czegokolwiek”.
FAQ
Czy powikłania po hydroksyapatycie wapnia są częste?
W tym wpisie podkreślam, że nie są częste, bo też sam zabieg nie należy do bardzo popularnych, choć zyskuje na popularności.
Czy objawy mogą pojawić się po czasie?
W opisywanym przypadku opuchlizna pojawiła się po półtora miesiąca od zabiegu.
Dlaczego „pomoc” może pogorszyć sytuację?
Jeżeli w tle jest stan zapalny, działania typu nakłuwanie i mocne masowanie mogą go zaognić, zamiast wyciszyć – i doprowadzić do eskalacji problemu.
Disclaimer:
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny.
Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej.
Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.



