Marek Wasiluk
 

Blizny pooparzeniowe – 10 lat po leczeniu (prawdziwy przypadek)

Dziewczynka miała półtora roku, gdy wylała na siebie gorący napój. Jej rodzice bardzo szybko przyszli z dzieckiem do mnie. Po kilku latach trudnej terapii na blizny straciłem pacjentkę z oczu. Teraz powróciła, już jako nastolatka. Dzięki temu mogłem zobaczyć, jak zachowuje się tkanka po dziesięciu latach od leczenia i podzielić się ciekawymi spostrzeżeniami.

To także doskonała okazja, by przypomnieć, jak ważne jest, aby nie zwlekać z terapią blizn – niezależnie od tego, czy są one pooparzeniowe, jak w tym przypadku, czy powstały z innego powodu.

Blizny pooparzeniowe u dziecka

Dziewczynka po oparzeniu miała blizny na ręce. Rodzice bardzo się tym przejmowali, dlatego tak szybko do mnie trafili. Przyznam jednak, że początkowo nie byłem entuzjastą tych zabiegów ze względu na wiek dziecka. Półtora roku to bardzo mało, więc trudno było mówić o świadomej współpracy.

Trochę trzeba było te zabiegi wykonywać na siłę. Konieczne było też dostosowanie ich intensywności do wieku, więc nie mogłem ustawić optymalnych parametrów i schematu. Robiłem więc tyle, ile się dało, biorąc pod uwagę wiek dziecka.

Kiedy po kilku latach udało się doprowadzić rękę do niezłego stanu, straciłem kontakt z pacjentką i jej rodzicami.

Wrócili dopiero teraz – i to z inicjatywy samej dziewczyny. To ona namówiła rodziców, ponieważ blizna jest jeszcze trochę widoczna, a jej zależy, aby zniknęła całkowicie.

Bardzo się ucieszyłem. Zarówno ze stanu, w jakim jest ręka, jak i z tego, że mogę – na podstawie tego, co było kiedyś, i tego, co widzę dziś – skomentować ten przypadek, wyciągnąć kilka wniosków i obalić parę mitów, które czasem się słyszy.

Co na blizny pooparzeniowe

Na pierwszych zdjęciach widać, że u dziecka była blizna pooparzeniowa wypukła i czerwona. Podczas zabiegów mocno krwawiła. W ramach terapii stosowałem głównie laser frakcyjny CO₂ oraz wspomagająco osocze bogatopłytkowe.

Udało się bliznę przebudować na tyle, że nie rzuca się tak bardzo w oczy – dopiero przy dokładniejszym przyjrzeniu się.

Uważam, że efekt – biorąc pod uwagę charakter tej blizny – jest bardzo dobry. Struktura jest dość równa, tylko miejscami odbiega od normy. Jest też normalny kolor skóry: nie ma ani przebarwień, ani odbarwień. To ogromny plus, ponieważ przy dużych oparzeniach bardzo często zostają plamy na skórze. Początkowo jest ona czerwona, a potem z czasem staje się jaśniejsza, rzadziej ciemniejsza.

Również w dotyku skóra jest normalna, miękka. Nie ma sztywności, twardości ani wiotkości. To, co pozostało, to punktowe nierówności.

Podejrzewam, że gdyby taki stan dotyczył osoby po trzydziestce, nie stanowiłby większego problemu. Nastolatki zwykle patrzą jednak na swoje ciało inaczej, dlatego rozumiem, że pacjentce zależy na uzyskaniu perfekcyjnego efektu.

Blizna pooparzeniowa – efekty zabiegów (zdjęcia)

Na pierwszym zdjęciu widać bliznę zaraz po oparzeniu – świeżą i jeszcze nie najgorszą, ponieważ nie ma pełnych przerostów.

Na drugim zdjęciu blizna jest już kilka miesięcy po urazie i wygląda gorzej pod względem struktury, bo po prostu rosła i robiła się coraz bardziej wypukła.

Trzecie zdjęcie pokazuje stan po roku terapii, czyli w 2016 roku. To ogromna zmiana, choć nadal widać wypukłości.

Czwarte zdjęcie przedstawia stan aktualny.

blizna po oparzeniu

1/ blizna po oparzeniu (fot. arch. L’experta)

blizna po oparzeniu

2/ blizna kilka miesięcy po oparzeniu (fot. arch. L’experta)

blizna po oparzeniu

3/ blizna – rok po zabiegach (fot. arch. L’experta)

blizna po oparzeniu -efekty zabiegów

4/ blizna po oparzeniu, stan po kilku latach od zabiegów (fot. arch. L’experta)

Zabiegi na świeżą bliznę – klucz do sukcesu terapii

Dlaczego w ogóle udało się uzyskać taki efekt?

Kluczem były zabiegi na świeżą bliznę.

Często przy okazji tekstów na blogu dotyczących blizn wspominam, że lekarze błędnie informują pacjentów – na przykład po operacjach – że przez 3–6 miesięcy nie wolno ruszać blizny, że jedyne, co można stosować, to maści, plastry czy zabiegi fizjoterapeutyczne, ale nie wolno wykonywać zabiegów inwazyjnych.

To jest wielka nieprawda. Im wcześniej rozpocznie się zabiegi laserowe, tym lepiej.

Najczęściej już po miesiącu od zagojenia się rany można ingerować w bliznę. Nie ma tu znaczenia, czy jest to blizna zanikowa, czy przerostowa. Zastrzeżenie jest tylko jedno: inne zabiegi i schematy stosuje się na bliznę starą, a inne na nową. Ogólna zasada pozostaje jednak taka sama – im dłużej się czeka, tym trudniej osiągnąć satysfakcjonujący efekt.

Zabiegi na blizny

Jeśli chodzi o metody, numerem jeden jest laser frakcyjny ablacyjny CO₂. Czasem łączę go z innymi rozwiązaniami. Warto dodawać osocze bogatopłytkowe, czasem RF mikroigłową, czasem podcina się blizny, a czasem robi się jeszcze coś innego. Trzeba jednak pamiętać o odpowiednim wyważeniu parametrów zabiegu.

Jeśli zrobimy zabieg zbyt mocny – źle, bo możemy pogorszyć bliznę zamiast ją zlikwidować. Jeśli zrobimy zabieg zbyt słaby – też źle, bo w ogóle nie będzie efektu.

Dużo zależy od jakości lasera. Pisałem już na blogu o tym, jak firmy potrafią oszukiwać na laserach, podając parametry niezgodne z rzeczywistością.

Trzeba więc mieć dobry sprzęt, ale też umieć go wykorzystać.

Blizny u dzieci

Wspominałem na początku, że miałem wątpliwości co do terapii u tak małego dziecka.

To było wyzwanie – także emocjonalne – dla dziecka, dla rodziców i dla mnie. To nie są bezbolesne zabiegi. Wymagały trzymania ręki dziecka na siłę.

Ostatecznie ta strategia okazała się jednak słuszna. Pozostawiona bez leczenia blizna rosłaby razem z dzieckiem, a tak jej powierzchnia była mniejsza w stosunku do tego, co prawdopodobnie powstałoby po kilku latach.

Gdybyśmy nie wykonali zabiegów, blizna byłaby nie tylko większa, ale również bardziej przerośnięta. Wraz ze wzrostem mogłyby pojawić się także przykurcze lub sztywność. Prawdopodobnie byłby też znacznie większy problem ze strukturą i gęstością tkanki. Mogłyby wystąpić duże nierówności i duże zwłóknienia. Istniałoby też wysokie ryzyko problemów z kolorem skóry. Trudno to przewidzieć w każdym przypadku, ale statystycznie blizny pooparzeniowe bardzo często dają zaburzenia barwnikowe.

Zabiegi na blizny polegają na przebudowie skóry, wymagają więc cierpliwości, ale za to przebudowa jest trwała.

Przywracamy dzięki nim również funkcje fizjologiczne. U tej pacjentki blizna była akurat na przedramieniu, więc nie powodowała problemów z ruchomością ręki. Gdyby jednak znajdowała się na szyi, karku lub dłoni, mogłoby to stanowić realny problem. Zabiegi na bliznę to więc nie tylko kwestia wyglądu, ale także codziennego funkcjonowania.

Prognozy na przyszłość

Jakie są dalsze prognozy dla pacjentki? Wykonując jeszcze kilka zabiegów – dosłownie 4–5 – prawdopodobnie da się zlikwidować pozostałe nierówności. Nie wiem jednak, na ile wystarczy pacjentce determinacji, ponieważ obecnie mieszka za granicą, więc przyjazdy do mnie są bardziej wymagające.

Ale prognoza moja jest taka, że doprowadzenie do tego, żeby nie było śladów po bliźnie, powinno być proste – mimo iż blizna jest stara.

Brzmi to nieprawdopodobnie. Gdyby tak powiedzieć w ciemno, że duża blizna pooparzeniowa może po zabiegach praktycznie „zniknąć”, większość profesjonalistów i laików uznałaby to za mit. A jednak okazuje się, że jest to możliwe.

Dla niedowiarków

Na koniec jeszcze jedna ogólna uwaga. Rzadko zdarza się – o ile nie jest się samym pacjentem – mieć możliwość zobaczenia, jak zachowuje się skóra 10 lat po mocnych zabiegach laserowych. Dzięki temu przypadkowi mam też ważną informację dla osób kwestionujących laser frakcyjny, które twierdzą, że po latach stan skóry się pogarsza, skóra cienczeje, zanika tkanka podskórna i dzieją się inne podobne rzeczy.

Dla mnie od zawsze jest oczywiste, że to nieprawda. Ale dla osób, które w to wątpią, przykład tej pacjentki może być najlepszym dowodem, że nic takiego się ze skórą nie dzieje. Przeciwnie – wygląda ona super.

Mity na temat lasera CO2

  • Skóra po laserze będzie inna, gorsza niż ta obok, niepotraktowana laserem. Nieprawda. Będzie inna, bo będzie w lepszej kondycji.
  • Skóra po laserze po latach szybciej się zestarzeje. Nieprawda.
  • Skóra po laserze po latach stanie się bardziej wiotka. Nieprawda. Jest odwrotnie.
  • Po laserze po latach zaniknie podskórna tkanka tłuszczowa. Nieprawda.
  • W miejscu, gdzie był laser, jest większa szansa na nowotwory skóry. Nieprawda.
  • Laser zwiększa ryzyko nowotworów skóry. Nieprawda.

Oczywiście kluczowe znaczenie ma dobry laser i właściwe jego stosowanie. Jak wszyscy wiemy, każdy lek może albo leczyć, albo szkodzić – wszystko zależy od dawki. Podobnie jest z laserami. Kluczem są wiedza, umiejętności osoby wykonującej zabieg oraz dobra jakość urządzenia.

Linki do polecanych tematów:

Blizny po oparzeniach

Blizny pooparzeniowe – leczenie

Leczenie blizny pooparzeniowej – zdjęcia

Blizny pooparzeniowe – 10 lat po leczeniu

Blizna pooparzeniowa na szyi

Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.

Bez komentarza

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

sassadsadasdsad