Ta historia dopiero się zaczęła, a już budzi ogromne emocje, także u mnie. Skala modyfikacji, jakich Elva dokonała na własnej twarzy, jest porażająca. Mój zespół spróbuje jej pomóc. Ale mówiąc wprost – nie wiemy, co w tak ekstremalnej sytuacji da się jeszcze uratować.
Wstrzykiwanie oleju silikonowego
Elva jest kobietą transseksualną. Od kilku lat wykonuje u siebie zabiegi medycyny estetycznej – samodzielnie, przed lustrem. Doprowadziły one do ogromnych zniekształceń. Pacjentka wstrzykiwała sobie różnego typu preparaty niewiadomego pochodzenia i bez żadnych certyfikacji: olej silikonowy, olej parafinowy, akryl.
Przypadek jest niezwykle skomplikowany i wieloaspektowy. Wiele osób w komentarzach pod moimi postami w mediach społecznościowych bardzo słusznie wskazuje, że w pierwszej kolejności konieczna jest pomoc psychoterapeutyczna.
W grę mogą wchodzić zarówno kwestie tożsamościowe i zaburzone postrzeganie siebie, jak i silne uzależnienie od zabiegów.
My chcemy jej pomóc kompleksowo. Elva jest aktualnie w stanie, w którym nie ma bezpośredniego zagrożenia życia, ale występuje zdecydowane zagrożenie zdrowia fizycznego. W jej tkankach znajdują się substancje, które na ten moment nie dają ostrych powikłań w postaci infekcji, biofilmu czy ropni, ale są jak bomba zegarowa. Tym bardziej że zostały podane w ogromnych ilościach.
Jeśli pacjentka będzie zainteresowana próbą odzyskania naturalnego wyglądu, konieczna będzie ścisła współpraca chirurga plastycznego oraz lekarza medycyny estetycznej. Jesteśmy po pierwszej konsultacji. Prawdę mówiąc, trudno będzie estetycznie cofnąć te zmiany.
Nie wiem też, w jakim wymiarze sama pacjentka chce powrotu do naturalności, skoro swoją dotychczasową działalność w sieci opierała właśnie na tej drastycznej przemianie. Z moich pierwszych rozmów wynika, że trochę chce, trochę nie.
Tak naprawdę to teraz jesteśmy na etapie intensywnego zastanawiania się, jak to wszystko poukładać i zaplanować, jak rozmawiać, jak zaopiekować się zdrowiem ciała i zdrowiem psychicznym.

Elva, arch L’experta
Medycyna estetyczna w domu: „Zrobię to sama”
Jeśli ktoś jest zszokowany, że można wpaść na pomysł samodzielnego podawania sobie wypełniaczy, pozwolę sobie na małą dygresję. Opisywałem już na blogu przypadek mojej pacjentki – wykształconej, racjonalnej osoby, która regularnie przychodziła do mnie na botoks i inne mniejsze zabiegi. Ale raz kupiła kwas hialuronowy w internecie, obejrzała film instruktażowy na YouTube i sama wykonała iniekcję. Przyszła do mnie ze zniekształconą twarzą i potwornym obrzękiem. Miała szczęście, że nie doszło do poważnych powikłań, np. do martwicy.
Wracając do Elvy – z rozmowy z nią wynika, że miała silną potrzebę zmiany wyglądu, ale nie posiadała odpowiednich środków finansowych. Wiedzy medycznej też.
Prawdopodobnie żaden lekarz nie zgodziłby się też na wykonanie tak ekstremalnych modyfikacji, na jakich jej zależało. Uznała więc, że zrobi to sama.
Zabiegi: 30 ml silikonu i „plastikowa” skóra
Korzystając z produktów sprowadzanych z Chin, Elva zaczęła eksperymentować. Najpierw podawała małe ilości, potem coraz więcej. Jej celem był „idealny”, kobiecy wygląd. Zapytana o częstotliwość, przyznała, że był okres, w którym wstrzykiwała sobie preparaty codziennie.
Skala tych działań jest przerażająca:
- Czoło: Podała w nie około 30 ml silikonu (moim zdaniem więcej)
- Oczy: Elva nie chciała mieć tak ogromnych, opuchniętych powiek. Nic w nie nie wstrzykiwała – to olej silikonowy z czoła po prostu spłynął niżej pod wpływem grawitacji.
- Usta: Są gigantyczne. Pacjentka twierdzi, że nie planowała aż takiego rozmiaru, ale chciała optycznie skrócić odcinek między nosem a górną wargą. Próbowała też wykonać u siebie lip lift, ale bezskutecznie – pozostała blizna.
- Policzki: Skóra jest tu bardzo twarda wskutek niezliczonych iniekcji. Dodatkowo Elva przeszła powikłanie po samodzielnej lipolizie iniekcyjnej, co skończyło się bliznami.
Co najbardziej uderza – Elva chyba nie ma poczucia, że wygląda nienaturalnie. Mówi, że podobają się jej czoło, skronie i całkowity brak mimiki. Chciałaby jedynie poprawić okolicę oczu, blizny na policzkach i nieco zmienić usta, które są „twarde jak kamień”.
Przyznała, że teraz nie wykonuje zabiegów tylko dlatego, że skóra na twarzy stała się tak zwłókniała i twarda (jak plastik), że nie jest już w stanie wbić w nią igły.

Elva, arch L’experta
Plan działania
Za nami pierwsza konsultacja, kolejna odbędzie się niedługo. Szukamy rozwiązania. Na pewno konieczna jest kompleksowa terapia, pomoc psychiatry, psychologa, chirurga plastyka, okulisty i na końcu medycyny estetycznej. Na mój apel o pomoc odpowiedział już chirurg plastyczny, dr Samir Ibrahim. Potrzebujemy kompleksowego podejścia, w tym zapewnienia pacjentce wsparcia psychologicznego. Trudno na tym etapie wyrokować, co uda się osiągnąć – sytuacja jest skrajnie nietypowa i ekstremalna.
Ten przypadek, choć drastyczny, wpisuje się w szaleństwo pogoni za wyimaginowanym ideałem.
Jest on podsycany przez współczesny świat, technologię (filtry upiększające za dotknięciem palcem na ekranie smartfona), budowanie iluzji w świecie wirtualnym, oraz marketing pracujący nad tym, by sprzedać jak najwięcej usług i produktów. To temat dla mnie szczególnie ważny, poświęcę mu oddzielny artykuł. Na razie zakończę gorzką refleksją: świat promuje ekstrema, a w komentarzach pod filmami Elva bywa wręcz zachęcana do dalszych, niebezpiecznych eksperymentów



