Mam okazję wielokrotnie przekonywać się, jak ważne jest słuchanie pacjentek i ich potrzeb. Często sam nie wpadłbym na to, co pacjentce może przeszkadzać w jej wyglądzie.
Kiedy drobny defekt ma duże znaczenie
Przyszła do mnie kiedyś modelka. Oświadczyła, że ma problem, który już chyba tylko ja mogę rozwiązać.
Za niedługi czas miała mieć zdjęcia próbne, od których zależał jej wyjazd za granicę na długi kontrakt. Chciała skorygować nieco twarz, bo zauważyła, że dolne części policzków za bardzo jej się zapadały.
Dla przeciętnej kobiety nie byłby to żaden problem, ale w jej przypadku ten drobny mankament mógł zdecydować o podpisaniu kontraktu.
Problem widoczny głównie na zdjęciach
Prawdę mówiąc, to zapadanie było niemal niewidoczne. Uwidaczniało się dopiero na zdjęciach, przez kontrast z bardzo mocno i wyraziście ukształtowanymi kośćmi policzkowymi.
Modelka opowiadała mi, że była już wcześniej na trzech różnych zabiegach w innym gabinecie, żeby to skorygować. Efekt był jednak przeciwny do zamierzonego – policzki zapadły się jeszcze bardziej.
Dlaczego efekt był odwrotny od zamierzonego?
Po rozmowie z pacjentką doszedłem do wniosku, że był to prawdopodobnie wynik niezrozumienia przez poprzedniego lekarza, czego pacjentka od niego oczekiwała.
Przynajmniej dwa z trzech wykonanych zabiegów były dobre na korektę problemu. Problem polegał najpewniej na tym, że zostały zastosowane rutynowo, bez właściwego odniesienia do konkretnej twarzy i oczekiwanego efektu.
Lekarz prawdopodobnie podał kwas hialuronowy nie w zapadnięte miejsce, tylko w górną część policzka. Rzeczywiście, przy modelowaniu twarzy często podkreśla się „kości policzkowe”.
U tej pacjentki były one jednak i tak już bardzo mocno zarysowane. W efekcie dołek zamiast się zmniejszyć, stał się jeszcze bardziej widoczny.
Korekta po źle zaplanowanym zabiegu
Aby zniwelować problem, rozpuściłem kwas hialuronowy, który był podany nie tam, gdzie trzeba.
Następnie w zapadnięcia w dolnej części policzków podałem polikaprolakton. Jest to nowej generacji wypełniacz-stymulator.
Już zaraz po zabiegu pacjentka wyglądała lepiej. Pełny efekt zabiegu będzie widoczny po około 3 miesiącach, ale będzie bardzo naturalny – a właśnie na tym zależało pacjentce.
Wniosek
Ten przypadek dobrze pokazuje, że w medycynie estetycznej nie wystarczy znać technikę zabiegu. Trzeba jeszcze zrozumieć, co pacjentce realnie przeszkadza, jaki efekt chce uzyskać i czy standardowy schemat postępowania w ogóle pasuje do jej twarzy.
Czasem zabieg teoretycznie dobrany prawidłowo może pogorszyć wygląd, jeśli zostanie wykonany rutynowo, bez uważnej analizy proporcji i bez wysłuchania pacjenta.
Disclaimer: Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.





Beata | 2016/05/18
|
Żeby wszyscy lekarze byli tacy jap Pan może służba zdrowia nie była by taka chora i pacjent czuł się u lekarza dobrze a nie jak „niepożądany gość” albo przedmiot. Ostatnio byłam z ojcem u okulisty w szpitale dyżurującym lekarz tam przyjmujący to jakaś kpina, nie interesowało go z czym przyszliśmy tylko od razu wypisał nam termin operacji na zaćmę i tak z każdym pacjentem. Pytanie po co on tam jest by pomagać ludziom czy skierowania na operację wypisywać?