Marek Wasiluk
 

Lwia zmarszczka i lwia bruzda (trochę teorii i prawdziwy przypadek)

Lwia zmarszczka i lwia bruzda – leczenie i różnice. Przypadek

Usunięcie lwiej zmarszczki to jeden z pierwszych zabiegów medycyny estetycznej, na który ludzie się decydują, czasem nawet 25 latkowie. To dlatego, że im przeszkadza, bo nadaje twarzy groźnego albo rozzłoszczonego wyglądu. Z punktu widzenia estetyki jest to drobny defekt, gdyż nie jest rezultatem starzenia się, a wyrazem mimiki twarzy. Z punktu widzenia trudności usuwania, jest prosta, dopóki nie zmieni się w lwią bruzdę.

Ostatnio jedna z pacjentek przyszła kontynuować zabiegi wypełniania lwiej bruzdy, więc to dobra okazja, aby pokazać jej przypadek (na końcu tego artykułu) i przybliżyć ten temat od strony teoretycznej i praktycznej.

Skąd się bierze lwia zmarszczka i czym się różni od lwiej bruzdy

O lwiej zmarszczce słyszy się częściej niż lwiej bruździe, a to ta druga stanowi większy problem.

Lwia zmarszczka, czyli pionowa zmarszczka na czole między brwiami, tworzy się wskutek pracy mięśni, które zginają skórę.

1/ Początkowo zmarszczka ma fazę tzw. czynnościową, skóra się zagina i rozprostowuje pod wpływem silnej pracy mięśni.
2/ Potem, w fazie drugiej – po kilku latach marszczenia – zgięcie w skórze utrwala się, tworząc zmarszczkę na stałe.
3/ W kolejnym etapie zmiany sięgają głębiej, do tkanki podskórnej, i wtedy mamy już do czynienia z lwią bruzdą.

Można to wyobrazić sobie jako żłobienie wąwozu. Praca mięśni jest tak silna, że tkanka, którą są „obudowane” mięśnie „wyciera się” i przemodelowuje w mechanizmie adaptacyjnym. Jeszcze łatwiej można zwizualizować sobie powstawianie lwiej bruzdy przez analogię do obierania kory drzewa przez sznur od hamaka. Jeśli nikt w nim nie siedzi, to nie ma problemu, ale kiedy hamak ma obciążenie i buja się, wówczas sznur żłobi ślad w korze.

Lwia zmarszczka dotyczy więc zmiany w skórze, a lwia bruzda to zmiana głębsza, która sięga do tkanki podskórnej. Można mieć tyko lwią zmarszczkę i nie mieć lwiej bruzdy, ale jak ktoś ma lwią bruzdę, to wiadomo, że w pakiecie z lwią zmarszczką.

Skąd się to w ogóle bierze. Wspomniałem o mimice i to ona jest kluczowa. A skłonność do nadmiernej mimiki może być dziedziczona (dlatego warto sprawdzić, czy rodzice mają tendencję do lwiej zmarszczki i bruzdy, aby wiedzieć, czego się spodziewać u siebie i wdrożyć odpowiednio wcześnie postępowanie profilaktyczne), ale trochę się jej też uczymy w procesie wychowania, naśladując jako dzieci mimikę otaczających nas dorosłych.

Lwia zmarszczka jest stosunkowo prosta do skorygowania, zwłaszcza u ludzi młodych. Gorzej jest z lwią bruzdą.

Toksyna botulinowa – podstawowa metoda

Zabiegi korygujące na lwią zmarszczkę czy bruzdę zależą od stopnia jej utrwalenia, od tego jak silną ma pacjent mimikę, ale też od jego oczekiwań. Są pacjenci, którym częściowa poprawa wystarczy, a są tacy, którzy dążą do idealnego wyprostowania skóry (przykładem jest pacjentka, której przypadek opisuję niżej).

Pierwszym zabiegiem, który kojarzy się z lwią zmarszczką jest podanie toksyny botulinowej. I rzeczywiście jest to bardzo dobra metoda, z zastrzeżeniem, że:
– przy lwiej zmarszczce czynnościowej, toksyna botulinowa to rzeczywiście jedyna sensowna metoda;
– przy lwiej zmarszczce utrwalonej, toksyna botulionowa nadal pozostaje doskonałą metodą, przy czym u osób powyżej 45 roku efekt może już nie być wystarczająco satysfakcjonujący;
– w przypadku lwiej bruzdy, sama toksyna botulinowa nie wystarcza. Potrzebne są jeszcze dodatkowe metody i zabiegi.

W ramach przypomnienia: toksyna botulinowa powoduje czasowy paraliż mięśni, a kiedy one nie pracują, skóra na nich się nie zagina.

Utrwalona zmarszczka i lwia bruzda – czy wypełniać

Zauważyłem dużą różnicę w podejściu do lwiej zmarszczki (i bruzdy) przez lekarzy i nie-lekarzy. Lekarze z bardzo dużą ostrożnością i pokorą podchodzą do zabiegów wypełniania lwiej zmarszczki i bruzdy. Wynika to ze świadomości jak niebezpieczna jest to okolica z punktu widzenia podawania wypełniacza.

Tymczasem nie-lekarze traktują tę kwestię dość nonszalancko, co częściowo jest wynikiem niewiedzy, a częściowo tego, że toksyna botulinowa jest dostępna jedynie na receptę, a kwas hialuronowy – preparat wypełniający, już nie.

Z czego wynikają ograniczenia w zakresie wypełniania lwiej zmarszczki czy bruzdy. Kierowanie się jedynie logiką, że coś co jest zapadnięte, wymaga wypełnienia, w tej okolicy się nie sprawdza, a wręcz jest niebezpieczne.

Głównym ograniczeniem są przebiegające tu ważne nerwy i naczynia krwionośne, z czego najistotniejsza jest tętnica, gdyż istnieje ryzyko jej zatkania albo dociśnięcia, co skutkuje powstaniem martwicy skóry na czole.

Lwia zmarszczka przebiega bardzo blisko tych naczyń i nie da się odsunąć z wypełnieniem bezpiecznie ani w lewo, ani w prawo; jedyne co można robić, to manewrować głębokością, czyli wstrzykiwać wypełniacz płycej lub głębiej, aby nie trafić w naczynko. Ale są to różnice rzędu 1 mm, więc niewielkie. Dodatkowym ograniczeniem jest budowa anatomiczna czoła. Mamy tutaj cienką skórę, cienką warstwę mięśni i pod spodem kość, do której bardzo łatwo jest docisnąć naczynie krwionośne, powodując jego ucisk. Nawet wykonywanie zabiegu z monitorowaniem USG nic nie da.

Większość lekarzy zdając sobie sprawę, że skoro ryzyko zatkania naczynka jest duże, a trudno uzyskać satysfakcjonujący efekt, w ogóle nie podejmuje się zabiegów wypełniania lwiej bruzdy i zmarszczki i pozostaje jedynie przy zabiegach toksyną botulinową, co jak napisałem wcześniej, przy dużym nasileniu bruzdy, nie daje satysfakcjonującego efektu.

Jeśli wypełniać – zasady bezpieczeństwa

Co jednak zrobić w tej sytuacji, skoro wiadomo, że na lwią bruzdę toksyna botulinowa to za mało, a jednocześnie, że zabiegi wypełniania tej okolicy obarczone są ryzykiem, a mimo to chciałoby się zlikwidować ten defekt na czole? Moja rada jest taka, jeśli stosuje się wypełnienie, robić to ze ścisłym zachowaniem kilku zasad bezpieczeństwa. Oto one:

1) Wykonywać zabieg etapowo.
2) Osoba, która wykonuje zabieg musi mieć opanowaną bardzo dobrą technikę.
3) Obserwacja pacjenta po zabiegu.
4) Wiedza jakie postępowanie trzeba wdrożyć w razie powikłań.

Jeśli wypełniać – czym

Teoretycznie mamy dwie możliwości: kwas hialuronowy i biostymulator objętościowy (nie mylić ze stymulatorami tkankowymi!)

Kiedy lwia bruzda jest duża albo gdy u pacjenta występuje mocna praca mięśni mimicznych, to kwas hialuronowy przyniesie słaby efekt.

Biostymulator objętościowy nie ma tych ograniczeń, za to jego zaletą jest wypełnienie przez regenerację własnych tkanek.

Moje podejście do leczenia

Najlepiej, gdy o konkretnych rozwiązaniach opowiem poprzez pryzmat mojej praktyki oraz tego, jak moje myślenie o wypełnianiu lwiej bruzdy ewoluowało z czasem.

Stopniowo jednak, zawiedziony, że tak trudno skorygować ten efekt, a jednocześnie zdeterminowany, żeby coś wymyślić, zacząłem metodą prób i błędów kombinować, co tu zrobić.

Gdybym miał podsumować swój sposób działania, to tak jak w większości terapii, każdy przypadek oceniam indywidualnie i dostosowuję metody.

Prawdziwe przypadki

Zdjęcie, które pokazuję to efekt 4-5 miesięcy terapii. Na zdjęciu widać wyraźne wygładzenie czoła, a nie jest to jeszcze koniec terapii, bo pacjentka pragnie uzyskać efekt idealny.

lwia bruzda

Lwia bruzda (przed)

lwia bruzda (po)

Lwia bruzda (po)

Tego nie polecam

Na koniec krótko o tym, czego nie ma sensu stosować na lwią zmarszczkę i bruzdę.

Nie zadziała na ten problem ani osocze bogatopłytkowe, ani nieusieciowany kwas hialuronowy. Bardzo złym pomysłem są także nici.

Powiązane artykuły

Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.




Ostatnie komentarze
  • Właśnie jestem 3 dzien po zabiegu botoksem
    Na czolo. Niestety od 3 dni mam bóle głowy i lekkie osłabienie. Czy to normalne? I cz taki stan długo może potrwać?

  • Dzień dobry,

    mam podobny problem i ciekawi mnie, jak często pacjentka otrzymywała zastrzyki z biostymulatorami w ciągu tych 5 miesięcy?

  • panie doktorze… to są mięśnie twarzy… ich problemem nie jest zbyt intensywna praca
    główny problem, nie jedyny, to brak możliwości pełnego rozkurczu. tego nie uczą na studiach stomatologicznych?

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

sassadsadasdsad