Spotykam się z coraz poważniejszymi powikłaniami po kwasie hialuronowym. Mam wrażenie, że z każdym kolejnym rokiem one ewoluują i stają się coraz trudniejsze w leczeniu.
Powikłania po kwasie hialuronowym: przypadki „medialne” i przypadki oporne
Niektóre powikłania są bardzo medialne, wizualnie drastyczne, jak np. usta puchnące jak balon w ciągu kilku godzin (zobacz TUTAJ) czy stany zapalne z ropniami (zobacz TUTAJ). Takie przypadki wymagają bardzo szybkiej ingerencji, ale i poprawa następuje szybko.
Drugim typem bardzo medialnych powikłań są przypadki martwicy po zatkaniu naczynia krwionośnego kwasem hialuronowym. Zablokowanie naczynka może prowadzić także do utraty wzroku – ostatnio znowu słyszałem o takim przypadku, gdy pacjentka straciła w jednym oku wzrok po zabiegu kwasem hialuronowym.
Zobacz: Martwica czoła po kwasie hialuronowym
Ale są też powikłania mało drastyczne na pierwszy rzut oka, za to bardzo poważne poprzez nietypowość i niepoddawanie się standardowemu leczeniu. Oto jeden z najnowszych przypadków, z jakim mam do czynienia.
Kamień w brodzie i „powrozy” na szyi
Młoda kobieta, ok. 30 lat, poszła do gabinetu na modelowanie ust kwasem hialuronowym. Kosmetyczka, która wykonywała zabieg, namówiła ją dodatkowo na skorygowanie brody.
Sam zabieg był wykonany dobrze i nie wydarzyło się nic, jeśli chodzi o standardowe powikłania: nie było wielkiego obrzęku, opuchlizny, nie było stanu zapalnego w postaci ropnia, nie doszło do zatkania naczynka, ale…
Jak wyglądały objawy
- Po mniej więcej tygodniu broda zaczęła twardnieć.
- Po kolejnych dwóch tygodniach była już twarda jak kamień i lekko czerwona.
- Dodatkowo na podbródku i szyi zrobiły się pręgi, jakby dwa powrozy.
Co usłyszała pacjentka w gabinecie
Kiedy pacjentka poszła do gabinetu po pomoc, usłyszała, że te pręgi powstały, bo „spłynął kwas hialuronowy” i że to przejdzie. Ponieważ nie przeszło, przy kolejnej wizycie w gabinecie wstrzyknięto jej hialuronidazę. Nic to nie pomogło, więc pacjentka trafiła do mnie.
Dwie uwagi od razu. Pacjentce wstrzyknięto hialuronidazę w gabinecie kosmetycznym, miejscu niemedycznym. Co by się stało, gdyby doszło do wstrząsu anafilaktycznego? Czy taki gabinet i kosmetyczka były na to przygotowane? Nie sądzę.
Zobacz też: Jak rozpuścić kwas hialuronowy
Druga sprawa to rzekome „spłynięcie” kwasu. Takie tłumaczenie świadczy o całkowitej ignorancji, braku wiedzy anatomicznej i jest kompromitujące. Pręgi były nietypowe, ale kwas nie może w ten sposób spłynąć w tej okolicy. Była to reaktywność organizmu w następstwie podania kwasu. Reakcja przeniosła się z brody na podbródek i szyję.
Leczenie powikłań, gdy standardowe metody nie działają
Gdy pacjentka trafiła do gabinetu, usta były w dobrym stanie, broda twarda jak kamień, a pręgi na szyi nabrzmiałe i czerwone. Dowiedziałem się, że zabieg miała wykonany kwasem, który nie jest co prawda „no name”, ale po którym niestety najczęściej zdarzają się powikłania. Tak to wygląda przynajmniej z mojego doświadczenia leczenia powikłań z całej Polski.
Wdrożyłem standardowe w takich przypadkach postępowanie, czyli rozpuściłem kwas i przepisałem leki. Byłem przekonany, że po 5 dniach problem zniknie. Ale okazało się, że co prawda się nie pogorszyło, ale i nie poprawiło.
Dwie kolejne próby podniesienia dawki leków też nie przyniosły rezultatu. Czyli standardowe leczenie, a nawet jego stopniowe wzmacnianie, nie dało efektów.
Dlatego kolejnym etapem było podanie bardzo mocnych leków ogólnoustrojowych w dużej dawce i dopiero po nich – po upływie ok. półtora tygodnia – zaczęliśmy widzieć poprawę. Zniknęło ok. 30 procent objawów. Niestety tylko tyle.
Pacjentka była więc już kilka tygodni na lekach, co nigdy nie jest obojętne dla organizmu. Na szyi prawie już nie ma pręg, stan brody poprawił się, ale… zaczęły twardnieć usta. Stało się więc coś, co teoretycznie nie miało prawa się wydarzyć.
Pacjentka jest młoda, zdrowa, bez chorób. Wykonała zlecone badania, które nie wykazały żadnych obciążeń chorobowych. Jesteśmy więc nadal z wielką niewiadomą co do leczenia – ono postępuje, ale bardzo powoli.
Broda co prawda w końcu zrobiła się prawie całkiem ok, podbródek w połowie się poprawił, ale pojawienie się objawów twardnienia ust – które nie powinno za bardzo mieć prawa – jest zaskakujące.
Po odstawieniu leków (bo nie za bardzo bezpiecznie jest je stosować długo) mijają kolejne tygodnie i wszystko stanęło – ani gorzej, ani lepiej. Wizualnie jest co prawda OK, ale w rzeczywistości problem nie zniknął.
Oś czasu: jak rozwijało się to powikłanie
- dzień zabiegu – modelowanie ust + dodatkowo broda (decyzja pod wpływem namowy w gabinecie).
- ok. 1 tydzień – broda zaczyna twardnieć.
- ok. 3 tygodnie – broda twarda jak kamień, lekko czerwona; pojawiają się pręgi na podbródku i szyi.
- kolejne wizyty w gabinecie – tłumaczenie o „spłynięciu kwasu”, potem hialuronidaza bez poprawy.
- po trafieniu do mnie – rozpuszczenie kwasu i leki; brak poprawy mimo wzmacniania standardowego leczenia.
- kolejny etap – bardzo mocne leki ogólnoustrojowe: po ok. 1,5 tygodnia częściowa poprawa (~30%).
- kolejne tygodnie – poprawa powolna; po odstawieniu leków stan stabilny, ale problem nie znika całkowicie.
Konsekwencje i ewolucja powikłań
Piszę o tym przypadku ku przestrodze. Pacjentka dostała słaby kwas, choć bardzo popularny w gabinetach oferujących zabiegi w niskich cenach. Dlatego po raz kolejny powtarzam: w przypadku kwasu hialuronowego nie ma dróg na skróty. Lepiej jest zawsze wybierać ten z wyższej półki.
Konsekwencje dla pacjentki są wielopłaszczyznowe:
- u mnie była już 7 razy,
- na leczeniu problemu spędziła 6 tygodni,
- poniosła koszty wizyt i zabiegów, rozpuszczenia kwasu oraz leków, które przewyższyły koszty jej pechowego zabiegu,
- ponosi koszty zdrowotne – brała bardzo mocne leki, których pewnie nigdy w życiu by nie wzięła w takim wieku, gdyby nie ten zabieg,
- pojawił się wysyp trądziku,
- a czas i efekty leczenia nadal są nieprzewidywalne.
Bo w sumie cały czas trochę siedzi na minie. Niby jest poprawa, ale nie całkowita, i nie wiadomo co będzie dalej, za miesiąc czy dwa. Może lepiej, ale też może znowu się pogorszyć – niestety.
Tego typu powikłania budzą moje zaniepokojenie. Mam wrażenie, że one ewoluują. Na pozór mało drastyczne, nie ma obrzęku, martwicy, dziury w skórze, nie ma nawet co pokazać na zdjęciach – tylko twarda broda i pręgi na szyi, niby nic. Ale żeby opanować to powikłanie musiałem wdrożyć mocno inwazyjne i długotrwałe leczenie, które nie jest obojętne dla organizmu.
Dlaczego o tym piszę
Jest jeszcze coś, co mnie martwi. Tego typu historie zrażają pacjentów do medycyny estetycznej. Kiedy ktoś ciągle korzysta z nieefektywnych zabiegów lub słyszy o powikłaniach, to jest w sytuacji osoby, która kupuje cały czas powypadkowe, składane samochody, lub z cofniętymi licznikami, i w którymś momencie mówi, że nie chce już więcej samochodów, bo one są zawsze awaryjne, psują się. A to nieprawda. Ta osoba po prostu nigdy nie poznała lepszych samochodów.
Osobną sprawą jest sensowność podania u tej pacjentki kwasu w brodę. Nie planowała tego. Została namówiona i uległa pod wpływem chwili, emocji, promocji. Obawiam się, że ta młoda kobieta już zawsze będzie kojarzyć medycynę estetyczną z powikłaniami.
FAQ
Czy w tym przypadku doszło do typowych powikłań, takich jak ropień czy zatkanie naczynka?
Nie. W opisywanym przypadku nie było wielkiego obrzęku, ropnia ani zatkania naczynka. Problem miał charakter nietypowy: twardnienie brody „jak kamień” i pręgi na podbródku i szyi.
Co w tej historii było mylone lub źle tłumaczone pacjentce?
Pacjentka usłyszała, że pręgi powstały, bo „spłynął kwas hialuronowy”. Według mnie to tłumaczenie świadczy o ignorancji i braku wiedzy anatomicznej; kwas nie może w ten sposób spłynąć w tej okolicy.
Czy standardowe leczenie zadziałało szybko?
Nie. Standardowe postępowanie oraz jego wzmacnianie nie przyniosły poprawy. Dopiero bardzo mocne leki ogólnoustrojowe dały częściową poprawę, i to w ograniczonym zakresie.
Jakie były konsekwencje dla pacjentki?
Długotrwałe leczenie, wielokrotne wizyty, koszty przewyższające koszt pierwotnego zabiegu oraz obciążenie organizmu związane z silną farmakoterapią.
Disclaimer:
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny.
Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej.
Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.



