Guzki po prawidłowo podanej toksynie botulinowej nie są typowym powikłaniem, dlatego ich pojawienie się powinno od razu skłaniać do pytania, co naprawdę zostało podane i jak wykonano zabieg. Jeszcze większym problemem może być nieprawidłowe leczenie takiego powikłania. Podanie sterydu bez właściwej diagnozy może doprowadzić do ubytków w tkance, a późniejsze „uzupełnianie” ich kwasem hialuronowym nie rozwiązuje przyczyny problemu.
Jeśli pojawią się na polskim rynku restrykcje zakazujące całkowicie wykonywania jakichkolwiek zabiegów medycyny estetycznej osobom bez wykształcenia medycznego, będzie to, z przykrością to stwierdzam, wyłącznie wina osób, które poczuły się zbyt pewnie na rynku medycyny estetycznej.
Ten rynek został w wielu miejscach popsuty, a szkody, które powstały po nieudanych zabiegach, zniechęcają pacjentów do korzystania z medycyny estetycznej w ogóle. Do mnie często piszą i trafiają ofiary takich zabiegów. Dzisiaj opisuję jeden z takich przypadków.
Co się stało po zabiegu toksyną botulinową?
Napisała do mnie kobieta, u której po zabiegu toksyną botulinową pojawiły się guzki. Poszła po pomoc do osoby, która wykonywała zabieg, czyli kosmetolożki. Otrzymała zastrzyk sterydowy, po którym w tkance powstały ubytki, określane przez pacjentkę jako dziury.
Kosmetolożka powiedziała, że jest to zanik tkanki tłuszczowej i że problem można rozwiązać przez uzupełnienie ubytków kwasem hialuronowym.
Dalej było jednak jeszcze gorzej. Aktualnie kobieta, która chciała jedynie zlikwidować zmarszczki na czole, ma na czole i guzki, i dziury.
To modelowy przykład tego, jak można skrzywdzić pacjenta w wyniku ignorancji. Rozłożę ten przypadek na czynniki pierwsze, bo gdy piszę, że kosmetolodzy nie powinni wykonywać pewnych zabiegów medycyny estetycznej bez wiedzy medycznej, ciągle słyszę, że jestem niesprawiedliwy.
Czy po botoksie mogą pojawić się guzki?
Po prawidłowo wykonanym zabiegu toksyną botulinową guzki nie są typowym zjawiskiem. Jeśli pacjent mówi o „guzach po botoksie”, trzeba przede wszystkim ustalić, co rzeczywiście zostało podane.
Wykonuję zabiegi toksyną botulinową od 12 lat i nigdy nie zdarzyła mi się sytuacja, aby po takim zabiegu pojawił się jakikolwiek guzek.
Logicznie rzecz biorąc, nie ma prawa się to wydarzyć w taki sposób, jak po klasycznym wypełniaczu. Toksyna botulinowa wstrzykiwana w skórę to praktycznie sama woda, a czystej toksyny jest tam śladowa ilość. Woda jest głównym składnikiem naszego organizmu i sama z siebie nie powinna tworzyć guzków.
Dlatego pierwsze pytanie brzmi: czym naprawdę były te guzki i co je wytworzyło?
Czy kosmetolog może podawać toksynę botulinową?
Toksyna botulinowa jest lekiem. W przypadku toksyny botulinowej prawo jest jednoznaczne: zabieg z jej użyciem powinien wykonywać lekarz.
W opisywanym przypadku zabieg wykonała kosmetolożka. Od razu pojawia się więc pytanie formalne: jak zdobyła toksynę botulinową?
Czy miała znajomego lekarza, który wystawiał recepty? Czy preparat pochodził spod lady w hurtowni farmaceutycznej? Czy był to preparat przemycany na polski rynek, na przykład rosyjski, chiński albo koreański, oficjalnie niezarejestrowany w Polsce?
Nie wiem, jak było w tym konkretnym przypadku. Podkreślę jednak raz jeszcze: toksyna botulinowa jest lekiem i jej podawanie nie powinno odbywać się w szarej strefie.
Dlaczego steryd pogorszył sytuację?
Niektóre guzki w medycynie estetycznej rzeczywiście można leczyć sterydami, ale guzek guzkowi nierówny. Różne są przyczyny guzków i różne sposoby leczenia.
Nikt rozsądny nie wstrzykuje sterydu w każdy „guz” tylko dlatego, że coś jest wypukłe.
Jeśli po rzekomym botoksie pojawił się obrzęk albo inny odczyn, podanie sterydu bez właściwej diagnozy mogło doprowadzić do rozpuszczania tkanek i powstania ubytków.
W takim przypadku powstanie dziury po sterydzie nie jest zaskoczeniem. Byłbym zaskoczony, gdyby się to nie wydarzyło.
Co więcej, steryd również jest lekiem. Znowu pojawia się pytanie, w jaki sposób kosmetolożka go zdobyła i jakie miała podstawy prawne oraz medyczne, aby go wstrzyknąć.
Czy dziury po sterydzie to zanik tkanki tłuszczowej?
Kosmetolożka stwierdziła, że dziury powstały w wyniku zaniku tkanki tłuszczowej. Taka odpowiedź pokazuje problem z podstawową wiedzą anatomiczną.
Na czole jest tak mało tkanki tłuszczowej, że widoczny ubytek musiał powstać głębiej, najprawdopodobniej w tkance mięśniowej. Inaczej takiej dziury po prostu by nie było.
A anatomia jest podstawą bezpiecznej medycyny estetycznej.
Czy kwas hialuronowy może naprawić ubytki po sterydzie?
Wypełnienie takich ubytków kwasem hialuronowym nie rozwiązuje przyczyny problemu. Może dać krótkotrwały efekt maskujący, ale nie odbudowuje zniszczonej tkanki.
Wypełnianie takich dziur kwasem hialuronowym jest działaniem na zasadzie pudrowania problemu. Efekt będzie krótkotrwały, a zabieg trzeba będzie powtarzać co kilka miesięcy.
Pacjenci, którym proponuje się takie rozwiązanie, nie zawsze są świadomi, że nie jest to metoda naprawy uszkodzonej tkanki.
W przypadku kobiety, która do mnie napisała, po podaniu kwasu hialuronowego było jeszcze gorzej, a dziury po sterydzie nadal się pogłębiały. Prawdopodobnie wynikało to z kontynuacji destrukcyjnego działania sterydu.
Czy laser CO2 pomoże na takie powikłanie?
Kiedy kosmetolożka zaproponowała pacjentce kolejny zabieg, tym razem laser CO2, kobieta napisała po pomoc do mnie.
Laser CO2 w takim przypadku nie ma realnej szansy naprawić sytuacji. Jeśli problemem jest ubytek w tkance, to działanie laserem ablacyjnym nie odbuduje tego, co zostało uszkodzone przez steryd.
To kolejny przykład działania bez zrozumienia mechanizmu problemu.
Dlaczego leczenie powikłań wymaga wiedzy medycznej?
To modelowy przykład zaszkodzenia pacjentce przez osoby, które próbują działać jak eksperci medyczni, nie mając do tego właściwego przygotowania.
W tej historii wszystko było nie tak: od samego zabiegu, przez rozpoznanie problemu, po kolejne próby jego naprawiania.
Nie ma znaczenia, czy wynikało to z celowego działania, czy z ignorancji. Efekt dla pacjentki jest ten sam.
Z ogniem nie ma zabawy. Tak samo jak z medycyną estetyczną.
Osoby po jednodniowych szkoleniach, po filmach na YouTube albo po krótkich kursach często są przekonane, że już wiedzą i mogą wykonywać zabiegi pacjentom. Tymczasem właśnie brak świadomości możliwych komplikacji jest jednym z największych zagrożeń.
Obserwuję, że więcej pokory mają lekarze, bo mają świadomość powikłań. Często rezygnują z wykonywania pewnych zabiegów. Dla osób bez przygotowania medycznego te same zabiegi nie stanowią problemu, bo nie widzą ryzyka.
Jak nieudane zabiegi psują rynek medycyny estetycznej?
Czasem ktoś mnie pyta, dlaczego jestem za tym, żeby zabrać kosmetologom pracę. Nie jestem. Uważam, że kosmetolodzy mogą wykonywać wiele zabiegów, pod warunkiem że robią to rozsądnie, świadomie i bezpiecznie.
Problem zaczyna się wtedy, gdy osoby bez odpowiedniego przygotowania wykonują procedury wymagające wiedzy medycznej, stosują leki, próbują leczyć powikłania i pogarszają stan pacjenta.
Takie przypadki psują cały rynek. Pacjenci po nieudanych zabiegach mówią później, że już nigdy nie zrobią sobie żadnego zabiegu. U nikogo.
A przecież celem medycyny estetycznej nie jest produkowanie ofiar, tylko pomaganie pacjentom w sposób bezpieczny i odpowiedzialny.
Czy rynek medycyny estetycznej wymaga regulacji?
Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie kilkuletniego, kilkustopniowego i certyfikowanego programu szkoleniowego dla osób zajmujących się medycyną estetyczną.
Taki program mógłby składać się z kilku lub kilkunastu półrocznych modułów. Kosmetolodzy przechodziliby go w całości, a lekarze tylko końcowe moduły, ponieważ od strony bezpieczeństwa medycznego są już przygotowani, choć od strony technicznej i estetycznej nie zawsze.
To mogłoby uporządkować rynek i zabezpieczyć dobro pacjentów.
Problem w tym, że wszyscy buntują się przeciwko takiemu rozwiązaniu:
- lekarze, bo uważają, że już wszystko potrafią,
- kosmetolodzy, bo uważają, że też potrafią,
- producenci, bo nie mogliby już tak łatwo sprzedawać produktów i urządzeń bez odpowiedzialności za jakość wykonywanych zabiegów.
Dlaczego mogą pojawić się restrykcje dla kosmetologów?
W Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad zapisami ograniczającymi dostęp do zabiegów medycyny estetycznej. I dzieje się to, przed czym ostrzegałem.
Pisałem wiele razy, że przegięcie w wykonywaniu zabiegów przez osoby bez odpowiednich kwalifikacji może doprowadzić do przegięcia w restrykcjach.
Ministerstwo chce, żeby społeczeństwo było zdrowe. Powikłania po nieudolnie wykonanych zabiegach przez niewykwalifikowane osoby temu nie służą.
Nowa, dyskutowana regulacja idzie moim zdaniem w zbyt restrykcyjnym kierunku. Ale niestety, napiszę to wprost: jest to wynik tego, że część osób wykonujących zabiegi medycyny estetycznej poczuła się zbyt pewnie.
Dla uczciwości trzeba dodać, że nie tylko kosmetolodzy są temu winni. Medycynę estetyczną wykonują już bardzo różne osoby: ratownicy medyczni, logopedzi, dietetycy, historycy, ekonomiści, a nawet budowlańcy. Takie informacje uzyskuję od pokrzywdzonych pacjentów.
Dlaczego granice kompetencji są ważne?
Granice kompetencji nie są po to, żeby komuś odbierać pracę. Są po to, żeby pacjent nie płacił zdrowiem za czyjąś zbyt dużą pewność siebie.
Jeśli ktoś potrafi wykonać technicznie wkłucie, nie oznacza to jeszcze, że rozumie lek, anatomię, powikłania i konsekwencje błędnej decyzji terapeutycznej.
W opisywanym przypadku problemem nie był tylko sam zabieg. Problemem była cała sekwencja błędów: źle rozpoznany problem, nieuprawnione zastosowanie leków, nieprawidłowe leczenie powikłania i kolejne propozycje zabiegów, które nie mogły naprawić szkody.
Może Cię zainteresować
Guzki po botoksie i powikłania – najważniejsze wnioski
- Guzki po prawidłowo podanej toksynie botulinowej nie są typowym powikłaniem.
- Jeśli po „botoksie” pojawiają się guzki, trzeba ustalić, co naprawdę zostało podane.
- Toksyna botulinowa jest lekiem i powinna być podawana przez lekarza.
- Steryd podany bez właściwej diagnozy może doprowadzić do ubytków w tkance.
- Kwas hialuronowy nie odbudowuje zniszczonej tkanki, a jedynie może czasowo maskować ubytek.
- Laser CO2 nie naprawi ubytku tkanki powstałego po destrukcyjnym działaniu sterydu.
- Leczenie powikłań po zabiegach estetycznych wymaga wiedzy medycznej.
- Nieudane zabiegi i szara strefa psują zaufanie pacjentów do całej medycyny estetycznej.
FAQ – najczęściej zadawane pytania o guzki po botoksie i powikłania
Czy po botoksie mogą pojawić się guzki?
Guzki po prawidłowo podanej toksynie botulinowej nie są typowym zjawiskiem. Jeśli pojawiają się guzki po zabiegu określanym jako botoks, trzeba ustalić, co rzeczywiście zostało podane i jaka była technika zabiegu.
Czy toksyna botulinowa jest lekiem?
Tak. Toksyna botulinowa jest lekiem. Dlatego jej stosowanie wymaga wiedzy medycznej, odpowiedniej kwalifikacji pacjenta, znajomości anatomii, dawki i możliwych powikłań.
Czy kosmetolog może podawać toksynę botulinową?
W tekście autor podkreśla, że w przypadku toksyny botulinowej prawo jest jednoznaczne i zabieg z jej użyciem powinien wykonywać lekarz. Problemem jest także sposób pozyskiwania leku przez osoby nieuprawnione.
Czy steryd może spowodować dziury w tkance?
Tak. Steryd podany bez właściwej diagnozy i we właściwym wskazaniu może działać destrukcyjnie na tkanki i doprowadzić do powstania ubytków.
Czy kwas hialuronowy naprawia ubytki po sterydzie?
Kwas hialuronowy może czasowo zamaskować ubytek, ale nie odbudowuje zniszczonej tkanki i nie rozwiązuje przyczyny problemu. Efekt takiego działania jest zwykle krótkotrwały.
Czy laser CO2 może naprawić dziury po sterydzie?
Jeśli problemem jest ubytek tkanki, laser CO2 nie odbuduje tego, co zostało zniszczone przez steryd. W takim przypadku konieczna jest właściwa diagnostyka i realne leczenie powikłania, a nie kolejna przypadkowa procedura.
Dlaczego leczenie powikłań po medycynie estetycznej jest trudne?
Leczenie powikłań wymaga rozpoznania przyczyny problemu, znajomości anatomii, działania leków i możliwych konsekwencji kolejnych interwencji. Błędna reakcja może pogorszyć stan pacjenta.
Dlaczego nieudane zabiegi psują rynek medycyny estetycznej?
Pacjenci po źle wykonanych zabiegach i źle leczonych powikłaniach tracą zaufanie nie tylko do jednej osoby, ale często do całej medycyny estetycznej. To uderza w cały rynek i w uczciwych specjalistów.
Czy rynek medycyny estetycznej powinien być regulowany?
Autor uważa, że rynek wymaga uporządkowania, najlepiej przez wieloetapowy, certyfikowany system szkolenia i jasne granice kompetencji. Zbyt restrykcyjne przepisy mogą być skutkiem wcześniejszych nadużyć.
Podsumowanie
Opisany przypadek pokazuje, że największe szkody w medycynie estetycznej często powstają nie tylko po źle wykonanym zabiegu, ale po kolejnych nieprzemyślanych próbach jego naprawiania.
Guzki po rzekomym botoksie, steryd podany bez właściwej diagnozy, ubytki w tkance, kwas hialuronowy jako maskowanie problemu i kolejna propozycja lasera CO2 — to sekwencja błędów, która nie powinna się wydarzyć.
W medycynie estetycznej nie wystarczy umieć wykonać wkłucie. Trzeba rozumieć anatomię, leki, powikłania i granice własnych kompetencji. Bez tego pacjent może zapłacić zdrowiem za czyjąś pewność siebie.
Tekst ma charakter edukacyjny i opiniotwórczy. Nie zastępuje konsultacji lekarskiej ani indywidualnej diagnostyki powikłań. W przypadku niepokojących objawów po zabiegu medycyny estetycznej należy skonsultować się z lekarzem, najlepiej osobą doświadczoną w leczeniu powikłań pozabiegowych.




Ewelina | 2022/08/03
|
To wszystko prawda , z tym że próbowałam się do doktora.umowic dwa razy i nigdy recepcja nie umówiła mnie do pana , więc poddałam się myślałam że jestem za ciężkim przypadkiem dla pana , teraz zajęła się mną klinika w Warszawie ale nie widać końca i tracę nadzieję , że kiedyś odzyskam twarz