To zdjęcie jest drastyczne, podobnie jak powikłanie, które obrazuje. Wystąpiło ono wskutek wstrzyknięcia kwasu hialuronowego w okolice lwiej zmarszczki. Do takich rzeczy prowadzi robienie zabiegów u niekompetentnych osób oraz chęć „oszczędzenia” na kosztach.

Martwica czoła – powikłanie po kwasie hialuronowym (fot. arch. własne Triclinium)
– Byłam u kosmetyczki, mam problem – usłyszałem w słuchawce telefonu.
Pani była u kosmetyczki na zabiegu wypełniania lwiej zmarszczki. Już w czasie zabiegu było nieprzyjemnie i pojawiło się opuchnięcie. Zgłaszała to kosmetyczce, ale ta nie dostrzegła w tym niczego złego.
Jeszcze w tym samym dniu, a także następnego dnia problem się nasilił i pojawiło się zaczerwienienie. Kobieta kilkukrotnie dzwoniła do kosmetyczki, ale usłyszała, że „tak ma być”. Zaczęła więc szukać w internecie informacji o możliwych powikłaniach po kwasie hialuronowym – w ten sposób trafiła na mój blog, a potem do mnie.
Przyszła trzy dni po zabiegu, z bólem głowy i objawami rozwijającej się martwicy skóry.
Zabiegi na czoło – podwyższone ryzyko
Okazało się, że kosmetyczka źle podała kwas hialuronowy, zamykając naczynie krwionośne. Na szczęście pacjentka przyszła i powiedziała mi, gdzie i jaki preparat był podawany.
Dla kwasu hialuronowego czoło to okolica podwyższonego ryzyka. Są tam duże naczynka biegnące płytko pod skórą. Dlatego zabiegi z kwasem w tej okolicy wykonuje się rzadko, a jeśli ktoś je wykonuje, musi mieć świadomość, że:
- jeśli pacjent zgłasza jakikolwiek dyskomfort – trzeba reagować od razu (nawet jeśli to fałszywy alarm),
- uspokajanie i bagatelizowanie sygnałów ostrzegawczych może skończyć się katastrofą,
- na czole „samo się nie ułoży” – tutaj ryzyko konsekwencji jest większe.
Pacjentka zgłaszała problem nie tylko w czasie zabiegu, ale także dzień później i dwa dni później. Gdyby nie zaczęła sama szukać informacji i pomocy, jej stan byłby jeszcze gorszy.
Gdy do mnie trafiła, zapisałem jej kilka leków i zająłem się rozpuszczeniem kwasu. Pacjentka nie wiedziała, gdzie dokładnie miała podany preparat, bo okazało się, że nie tylko w lwią zmarszczkę. Kosmetyczka na pytanie, gdzie podała kwas, odpowiedziała beztrosko, że „podała po całości” i że… „pewnie będę na nią krzyczał za to co zrobiła”.
W efekcie błędu pacjentka ma martwicę skóry na czole, wynikającą z zatkania naczynia krwionośnego. Skóra przestała dostawać tlen i zaczęła stopniowo obumierać.
Zdjęcie przedstawia stan na tydzień po feralnym zabiegu. Wskutek rozpuszczenia kwasu i zaordynowanych leków dalszy postęp martwicy został zatrzymany. Jednak obumieranie tkanki, powstawanie strupa i odradzanie się nowej potrwa, a potem jeszcze trzeba będzie leczyć bliznę miesiącami.
Beztroska przy podawaniu kwasu hialuronowego
To, co się wydarzyło, jest wypadkową:
- beztroskiego podejścia do podania kwasu,
- braku reakcji na alarmujące sygnały ze strony pacjentki,
- pozornej „oszczędności” pacjentki.
Teraz pacjentka wyda na leczenie i doprowadzenie twarzy do stanu wyjściowego (a i tak jest mała szansa, że uda się przywrócić skórze czoła stan sprzed zabiegu w stu procentach) około 30 razy więcej.
Do tego dochodzi stres oraz fakt, że pacjentka nie może normalnie chodzić do pracy. A można było do tego nie dopuścić, reagując od razu na pierwszy sygnał – wtedy „siła rażenia” błędnie podanego kwasu byłaby mniejsza.
Brak pokory to jedna z podstawowych wad osób wykonujących zabiegi medycyny estetycznej. Do tego dochodzi bezradność w sytuacjach krytycznych.
Czoło jest ryzykowną okolicą dla podawania HA. Sam robię to rzadko, bo są lepsze i bezpieczniejsze metody radzenia sobie ze zmarszczkami na czole. I choć jestem lekarzem – bałbym się robić to „bez potrzeby”, bo wiem, jakie to jest ryzyko.
Osoba, która nie ma tej wiedzy i robi to w sposób całkowicie beztroski, wykazuje rażący brak pokory i wyobraźni. Świadczy o tym także brak reakcji na sugestie pacjentki, że dzieje się coś niedobrego.
Inna sprawa, że o ile niektórzy wiedzą „jak zrobić zabieg”, to często nie wiedzą nic o powikłaniach: jak je rozpoznać, jak się rozwijają i jak na nie reagować.
Lekarze nie chcą leczyć powikłań po zabiegach estetycznych
Wspominałem już kiedyś o mailu od kosmetyczki z zagranicy, która nie wiedziała, jak zareagować na powikłanie u swojej klientki. Nikt nie chciał jej pomóc – żaden lekarz, nawet z tych, u których robiła kursy. Ta osoba pisała mi potem, że dostała nauczkę: nieprędko poda kwas, bo widzi, że w sytuacji krytycznej jest bezradna i nie ma jej kto pomóc.
Do tego dochodzi fakt, że kosmetyczka nie może wypisać recepty na leki. Warto się nad tym zastanowić również wtedy, gdy jest się pacjentem.
Co tydzień mam kogoś z powikłaniami i przekonuję się, że lekarze nie chcą się nimi zajmować. Nie chodzi nawet o złą wolę, tylko o brak praktyki w leczeniu powikłań po zabiegach estetycznych, a także o fakt, że nie każdy chce naprawiać to, co ktoś inny zepsuł. Poza tym zdarzają się naprawdę trudne i dziwne przypadki.
Kto za to powinien zapłacić?
Wróćmy do pacjentki z martwicą skóry na czole. Podałem jej siedem różnych leków (w tym pięć na receptę). Dalsze wskazania to zabiegi raz w tygodniu. Zmiany na czole mają dużą powierzchnię – potrzeba kilkunastu zabiegów i innych działań, które moim zdaniem zajmą łącznie dwa lata.
Czy to na pewno sama pacjentka powinna za to zapłacić?
Sprawa ma ciąg dalszy i dotarła nawet do telewizji śniadaniowej, bo okazało się, że kosmetyczka wykonująca zabieg jest osobą medialną. Broniła się, że „to nie jej wina”, bo klientka wychodziła z gabinetu bez martwicy i blizny, a problem pojawił się po kilku dniach.
Takie tłumaczenie tylko ją pogrąża, bo pokazuje brak zrozumienia procesów fizjologicznych skóry: martwica i blizna nie powstają natychmiast – to jest proces.
Wyjaśnię raz jeszcze: podczas zabiegu doszło do zablokowania naczynia krwionośnego. Zablokowane naczynie oznacza brak albo znaczące ograniczenie dopływu krwi. Brak dopływu krwi to niedotlenienie i niedożywienie skóry, wskutek czego ona stopniowo obumiera. Stopniowo – a nie tak, jakby ktoś „wyrwał” nagle kawałek skóry z czoła.
Gdy zobaczyłem pacjentkę po raz pierwszy, miała czerwone czoło i było już widać, że procesu martwicy nie da się odwrócić – można jedynie zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się i zmniejszać siłę rażenia.
Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby wykonawca zareagował od razu: w trakcie zabiegu lub przynajmniej po pierwszym telefonie od klientki. Parę dni później tkanki były już martwe, choć jeszcze mogło nie być tego w pełni widać „na zewnątrz”.
Ten proces można porównać do krioterapii – tkanka jest uszkadzana, ale efekt „znika” stopniowo. Inny jest mechanizm laserów, gdzie usunięcie zmiany bywa natychmiastowe. W martwicy mamy proces w czasie: organizm usuwa martwą tkankę i wytwarza bliznę.
Pacjentka – niezależnie od wizyty u mnie – była także w szpitalu, gdzie potwierdzono martwicę skóry.
Niestety wykonawca nie wiedział, jak rozpoznaje się powikłanie, nie chciał nawet zobaczyć pacjentki po jej telefonie, żeby spojrzeć na czoło i ocenić sytuację.
Biorąc pod uwagę poziom wiedzy i doświadczenia, ja – będąc pacjentem – nie miałbym odwagi pójść do kosmetyczki na zabieg. Piszę to z przykrością, bo wiele osób uważa, że „cóż za problem wstrzyknąć kwas”. Tylko mówią tak nie mając świadomości powagi i potencjalnych konsekwencji takich ingerencji, nie mówiąc już o możliwościach naprawy błędów i terapii powikłań.
Czasami mam wrażenie, że niektórzy nie wiedzą, czego nie wiedzą – a to uniemożliwia merytoryczną dyskusję. To szkoda, bo przy odpowiedniej wiedzy i edukacji dałoby się robić znacznie więcej i bezpieczniej.
Disclaimer:
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny.
Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej.
Każdy przypadek wymaga osobistej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.




K | 2018/09/17
|
Dlatego ja swoje blizny potrądzikowe powierzę tylko Panu Doktorowi… Szkoda tylko, że jestem z Krakowa i będę musiała dojeżdżać.
Czy na konsultację z Panem należy umówić się dużo wcześniej?
I po jakim czasie po zabiegu na blizny na twarzy można nałożyć lekki makijaż? Mam ciężki przypadek, bo szpecą mnie zarówno ciemne plamy, jak i blizny zanikowe, więc nie wyobrażam sobie wyjść do pracy z „gołą twarzą”, a domyślam się, że takich zabiegów trzeba wziąć sporo.
Bardzo szanuję Pana pracę, pozdrawiam.
Marek Wasiluk | 2019/01/12
|
Terminy są 1-2 miesięczne, różnie się to układa. Co do makijażu, to w najgorszej opcji (mocny laser) po 5 dniach można położyć, w najlepszej po zabiegu
Sandra | 2018/10/22
|
Doktorze mam pytanie. 9 dni temu miałam wstrzykniety kwas w lwie zmarszczki, jedna strona sie ladnie zagoila, jest zachowana mimika, okolica marszczy sie jak wczesniej, z kolei z drugiej strony mam jakby guza 🙁 jest on widoczny pod swiatlo, nie moge zmarszczyc okolicy brwi tak jak wczesniej, w miejscu starej zmarszczki nie tworzy sie NIC. Guz jest spory bo konczy sie 1cm od brwi w gore. Miejsce nie jest bolesne, ani zaczerwienione. Kwasu bylo podane bardzo malo, jestem mloda osoba bardzo sie martwie. Czy to naturalny obrzek?
Marek Wasiluk | 2019/01/12
|
Być może za dużo materiału było podane, trudno mi doradzać bez obejrzenia
Klientka | 2019/11/16
|
Mnie też oszpeciła ta sama kosmetyczka… zdecydowałam się u niej na małe powiekszenie ust, efektem tego była jedna połowa ust dwa razy większa od drugiej… Mam zdjęcia oraz wiadomości, które z nią wymieniłam. Pani ta niestety jakoś niezbyt się tym przejęła… długo przymierzałam się, aby napisać chociaż komentarz na jej fcb aby ostrzec innych, ale ostatecznie tego nie zrobiłam. Wstyd mi było przed znajomymi, którzy najprawdopodobniej by się o tym dowiedzieli. Niestety za głupotę się płaci. Apeluje, drogie panie uważajcie.
Katarzyna | 2020/01/13
|
Witam
Mam pytanie czy podanie kwasu HA urządzeniem typu hialuron pen zmniejsza ryzyko martwicy, czy jest to tylko chwyt marketingowy
Pozdrawiam
Agnieszka | 2020/09/17
|
Pomogę uzyskać odszkodowanie za źle wykonany zabieg 514 455 736
Agnieszka | 2020/09/27
|
Demonizujecie te kosmetyczki i kosmetolożki. Niestety nie tylko one wykonują źle zabiegi. Chirurg plastyk z bardzo długim doświadczeniem, także doprowadził do komplikacji. Odpychał się od odpowiedzialności zupełnie jak opisana Pani kosmetyczka. Nie polecam tych zabiegow w ogole bo wiekszosc tych ludzi kieruje sie zyskiem a nie dobrem i wygladem pacjenta.
Kate | 2021/03/27
|
lEKARZE WCALE NIE SĄ LEPSI. pRZED ZABIEGIEM ZABIEG JEST SUPER BEZPIECZNY. NATOMIAST W PRZYAPDKU POWIKŁĄŃ OKAZUJE SIĘ, ŻE TO ALBO NIEMOŻLIWE, ALBO RZECZYWIŚCIE TO INWAZYJNY ZABIEG I MOGŁO SIĘ TAK STAĆ. wIĘCEJ POKORY zYCZĘ PRZEDE WSZYSTKIM LEKARZOM. KOSMETYCZKI SĄ GENERALNIE ŚWIADOME OGRANICZEŃ.