Marek Wasiluk

Raz po raz miewam pacjentki, które ratuję po nieudanych zabiegach w innych gabinetach.

W skrócie: co się wydarzyło

  • Moja stała pacjentka przyszła nie na zabieg, tylko na pilną konsultację.
  • Nie poznałem jej – miała zapuchniętą twarz z nierównymi obrzękami, wyglądała jak po pobiciu.
  • Okazało się, że u dentystki (do której chodzi od lat) wykonano jej zabieg „medycyny estetycznej”.
  • Pacjentka nie wie, jaki preparat podano; pamięta tylko, że był z butelki i że podano łącznie 5 ml.
  • Największy problem to sposób podania: źle, nie w tych miejscach i na niewłaściwej głębokości.
  • Rozpocząłem rozpuszczanie preparatu i zaplanowałem kolejną wizytę po 2 tygodniach.

Pacjentka „jak po pobiciu” po źle podanym preparacie

Ostatnio przydarzyło się to mojej stałej pacjentce, która mniej więcej raz na pół roku przychodzi do mnie na minimalne korekty twarzy. Ostatnio była we wrześniu, a niedawno wpisała się ponownie, ale tym razem nie na zabieg, tylko na konsultację.

Gdy weszła, nie potrafiłem skojarzyć jej z nikim, kogo bym znał. Wyglądała jak po pobiciu – twarz miała zapuchniętą, z nierównymi obrzękami. Ponieważ od słowa do słowa okazało się, że to jest jednak moja stała pacjentka, wyjąłem jej zdjęcia sprzed pół roku i przeżyłem szok. Nie miałem prawa jej poznać.

„Zaufana dentystka” i zabieg medycyny estetycznej

Pacjentka opowiedziała, że ma dentystkę, do której ona i cała jej rodzina chodzi od dwudziestu lat, i do której ma zaufanie. Przy ostatniej wizycie dentystka powiedziała jej, że teraz zajmuje się także medycyną estetyczną, i zapytała, czy nie zechciałaby sobie czegoś wstrzyknąć. Pacjentka się zgodziła, a efekt mogłem zobaczyć, gdy zjawiła się w moim gabinecie. Wyglądała naprawdę źle.

Co wiadomo o preparacie i dlaczego to budzi wątpliwości

Pacjentka nie była niestety w stanie powiedzieć, jaki preparat jej podano. Wiedziała tylko tyle, że pochodził z butelki. To dziwne, bo standardowo kwas hialuronowy jest sprzedawany w strzykawkach, na które tylko nakłada się igłę i można przystąpić do zabiegu.

W butelkach sprzedaje się raczej kwasy do mezoterapii (ale taki wchłonąłby się w przeciągu maksymalnie kilku dni), albo też preparaty z niepewnego źródła.

Pacjentka nie miała natomiast wątpliwości, ile preparatu jej podano: 5 ml.

Największy problem: sposób podania

Największym problemem było jednak to, w jaki sposób go podano: zrobiono to źle, nie w tych miejscach, gdzie należało, i na niewłaściwej głębokości.

Zapytałem, ile zapłaciła. Zabieg przy użyciu 5 ml kosztował ją nieznacznie mniej, niż u mnie za 1 ml. Taka cena oznacza jedno – preparat nie pochodzi z wiarygodnego źródła.

Co zrobiłem i dlaczego etapami

Na razie wstrzyknąłem pacjentce preparat rozpuszczający, a ponieważ nie można rozpuścić takiej ilości kwasu hialuronowego na jeden raz, umówiłem się z nią na wizytę za kolejne dwa tygodnie.

Czerwone flagi, które widać w tej historii

  • Pacjentka nie wie, co jej podano.
  • Preparat był z butelki.
  • Duża objętość (5 ml) i jednocześnie efekt „jak po pobiciu”.
  • Błędna technika: niewłaściwe miejsca i głębokość podania.
  • Cena, która sugeruje niewiarygodne pochodzenie preparatu.
  • „Okazje” oraz szybkie obietnice bez doświadczenia.

Co wynika z tej historii

Fakt, że ktoś jest dobry w jednym obszarze, nie oznacza, że będzie dobry w innym. Modelowanie twarzy jest sztuką, za którą powinni się brać tylko ci, którzy znają wszystkie aspekty starzenia się twarzy, mają wyobraźnię przestrzenną i doświadczenie.

Przestrzegam przed oddawaniem się w ręce osób, które ledwie zaczęły, a już rozpowiadają, jakie są świetne. I przestrzegam przed różnego rodzaju okazjami. Bo coś za nimi się kryje: czy to słabej jakości preparat/sprzęt, czy też słabe kompetencje osoby wykonującej zabieg.

Okazje często sumarycznie wychodzą drożej: płaci się okazyjnie, potem za pozbycie się efektów „okazji” i w końcu ponownie za doprowadzenie twarzy/ciała do normalności. W sumie 2–3 razy drożej plus stres gratis.

Już nieraz zdarzyły się sytuacje, że niska cena za powiększenie ust wynikała z zastosowania żelu do USG (w końcu żel to żel, a butelka tego do USG kosztuje kilkanaście razy mniej niż mililitr kwasu hialuronowego w żelu).

Krok po kroku: przebieg zdarzeń

  • Krok 1: stała pacjentka zgłasza się do mnie na konsultację, nie na zabieg.
  • Krok 2: widzę nierówne obrzęki i obraz „jak po pobiciu”; nie rozpoznaję pacjentki.
  • Krok 3: pacjentka opisuje zabieg wykonany u dentystki, której ufa od lat.
  • Krok 4: ustalamy, że preparat był z butelki, a podano łącznie 5 ml; pacjentka nie zna nazwy.
  • Krok 5: oceniam, że kluczowym problemem jest błędna technika (miejsce i głębokość podania) oraz wątpliwe pochodzenie preparatu.
  • Krok 6: rozpoczynam rozpuszczanie i planuję kolejny etap po 2 tygodniach.

FAQ

Czy pacjentka wiedziała, co jej podano?

Nie. Wiedziała tylko, że preparat był z butelki i że podano 5 ml.

Dlaczego „butelka” jest tu istotna?

W tej historii uznałem to za element budzący wątpliwości, ponieważ standardowo kwas hialuronowy jest sprzedawany w strzykawkach, a butelka kojarzy się raczej z innymi preparatami lub z niepewnym źródłem.

Co było największym problemem w tym przypadku?

Sposób podania: źle, nie w tych miejscach, gdzie należało, i na niewłaściwej głębokości.

Po lewej stronie: pacjentka na co dizeń. Po prawej stronie, pacjentka, która oszpecono kwasem hialuronowym (fot. arch własne)

Po lewej stronie: pacjentka na co dzień. Po prawej stronie: pacjentka po oszpeceniu źle podanym kwasem hialuronowym (fot. arch. własne)

Disclaimer:
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny.
Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej.
Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.

Ostatnie komentarze
  • I co na to środowisko lekarskie?Zazwyczaj mówi się źle o kosnetologach dlaczego nie ma pietnowania lekarzy tak niekompetentnych jak ta stomatolog?

  • Czy hashimoto jest przeciwskazaniem do zabiegów z uzyciem kwasu hialuronowego?

  • Panie doktorze, o ile mi wiadomo Pan także jest stomatologiem a Pana działania w klinice znacznie wykraczają poza obręb twarzoczaszki. Ostatnio miałam pacjentkę z takim obrzękie choć jednostronnym po podaniu kwasu hialuronowego w okolicę jarzmową, przez znanego w Polsce lekarza dermatologa. Czy myśli Pan, że pokazałam zdjęcia mówiąc, prosze spojrzeć jak znany lekarz partaczy sprawe? Nie z powodu solidarności lekarskiej tylko dlatego, ze to było powikłanie. Trzy zabiegi karbo załatwiły sprawę. O takim powikłaniu mówię zawsze, gdy wykonuję zabiegi w mogące takim powikłaniem skutkować. Kilka lat temu na jednym z kongresu we Włoszech, podczas wykładu zapytano lekarzy, kto wykonuje zabiegi implantacji KH w okolicy oka. 12 osób podniosło rękę. Potem padło pytanie, kto nie miał powikłań. Nikt z lekarzy nie podniósł ręki. Okolica oka taka jest. tak samo może sie zdarzyć przy zbyt wysokim podaniu kwasu przy wolumetrii. Oczywiście powikłania się zdarzają. Człowiek to nie gąbka a anatomia pacjenta nie zawsze jest taka jak w atlasie. Dobrze Pan o tym wie. Ostatnio dermatolodzy bardzo walczą by tylko oni i chirurdzy plastyczni mogll takie zabiegi wykonywać. Pomaga Pan im w tym, bo jest Pan osobą opiniotwórczą. Nie wierze, że lekarz (nawet jeśli stomatolog) podał żel do usg dotkankowo. Jest Pan pewien, ze pacjentka mówiła prawdę? Może, by zaoszczędzić (skoro przestałą chodzic do Pana) postanowiła zrobić to sobie sama lub skorzystała z „okazji” u kosmetyczki lub sąsiadki? Jeśli jednak zrobił to lekarz, sprawę należało zgłosić do prokuratury. Ciekawe czy i tam przyznałaby, że zrobił to lekarz. Jeśli tak, to chyba chory psychicznie. Osobiście nie wierzę. ps. Są zabiegi, kiedy miesza sie produkty. Na przykład Styalge usieciowany z RRS Tensor Lift. Pobiera się 1 ml Tensor Lift do mezoterapii a Stylage wprowadza do buteleczki RRS TL i tym sposobem uzyskuje się 5 ml rozrzedzonego kwasu do tzw. soft liftu. Wykonuję te zabiegi kaniulą w/g instrukcji szkoleniowców z Lea Futur- doskonale efekty. Tak, pobieram wtedy kwas z buteleczki bo tam się rozpuścił. Za pomówienie, ze podałam żel do usg czy inny badziewny kwas oddałabym sprawę do sądu. Trafiłam na Pana wpis bo radosnym upublicznieniu go w jednej z grup na FB. Wywołalo radosną fale hejtu, jak to lekarze partaczą. powinni leczyc. dentyści tylko zęby a kosmetyczki, które przecież w/g nich na pięknie znają się lepiej, to właśnie one powinny miec do takich zabiegów prawo. Puśił Pan w obieg historę, która moze być zwykłym powikłanie zwiazanym z alergią lub zwyczajnym kłamstwem pacjentki. Przytomny admin grupy usunął post. Chwała mu za to. Pozdrawiam i miłego dnia, mimo wszytko. Małgorzata- dentystka zajmująca się medycyną estetyczną od 2007 roku, niehejtująca z zasady.

  • Panie doktorze!
    Co sądzi Pan o zabiegu baby botoksu na rozrzerzone pory?.
    Pozdrawiam Anna

  • Uwielbiam tego bloga, w internecie jest naprawdę bardzo mało takich blogów, które mówią jak jest i mają mnóstwo świetnych informacji. Kiedyś się wybiorę do Pana na jakiś zabieg. 🙂

  • Stosowanie kwasów w zabiegach kosmetycznych wymaga wiedzy i doświadczenia. Brak kompetencji może dużo złego zrobić na skórze pacjentki ;// Trzeba być ostrożnym.

  • Kto jej zrobił taką krzywdę? To straszne..

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

sassadsadasdsad