Marek Wasiluk
 

Jak się nie starzeć. Strategie dla osób 30+

Zauważyłem ostatnio niepokojący trend bardzo sugestywnego przekonywania młodych ludzi (25-30 lat) o konieczności intensywnego dbania o urodę zabiegami medycyny estetycznej, po to, by opóźnić proces starzenia. Taki przekaz jest promowany przez różnego typu specjalistów, zarówno kosmetologów, jak i – co piszę z prawdziwym przerażeniem – niektórych lekarzy.

Czy nie przesadzam, pisząc o „przerażeniu”? Przecież jako lekarz powinienem promować profilaktykę dbania o urodę, w myśl zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Lepiej robić to małymi krokami, niż potem zmagać się z zaawansowanymi już objawami starzenia. Skąd więc to przerażenie?

Obsesja zabiegów medycyny estetycznej w zbyt młodym wieku

Prawdą jest, że proces starzenia zaczyna się wcześnie, między 20. a 25. rokiem życia. Prawdą jest też, że są osoby – nazwijmy je: nieperfekcyjne – z pewną asymetrią, cienką skórą pod oczami czy widoczną doliną łez już w młodym wieku, a nawet więcej, mało kto ma perfekcyjną, symetryczną twarz. Ale nie o to chodzi.

Zastanówmy się, jak bardzo w ciągu tych pierwszych lat procesu starzenia realnie widzimy jego objawy i jak bardzo są one nasilone.

To jest mikroskala! Raczej nikt o osobie 30-letniej nie powie, że jest stara czy zniszczona, ma obwisłe policzki, chomiki, itd.

To, czego w tym trendzie i w przekazie „rób sobie wszystko jak najwcześniej” najbardziej się czepiam, to wmawianie młodym osobom, że MUSZĄ – i to niemal obsesyjnie – robić sobie zabiegi medycyny estetycznej od 30. roku życia, żeby ładnie wyglądać i utrzymać dobrą jakość skóry. Tego typu przekaz jest manipulujący i szkodliwy.

Mógłbym jeszcze na niego przystać, gdyby do przekazu, że warto to robić „żeby mieć dobrą jakość skóry” dodawana była druga część: „i za kilka lat wyglądać sztucznie”. Ale tego już się głośno nie mówi.

Wolisz wyglądać młodo, czy na zrobioną?

Znalazłem kilka różnych filmików, w których profesjonaliści wymieniali, jakie zabiegi i jak często powinny robić osoby mające 30 lat. Spisałem je, podliczyłem wszystkie te serie zabiegów odmładzających i wyszło mi, że taka 30-letnia osoba musiałaby co 3 tygodnie iść na zabieg medycyny estetycznej! A przecież nawet osoba 50-letnia nie powinna z taką częstotliwością chodzić do gabinetu. To właśnie taka nadmierna częstotliwość jest głównym składnikiem uzyskania sztuczności wyglądu po czasie.
Jedna ze specjalistek pokazała w socialmediach swoje zdjęcie z wieku ok. 25 lat i aktualne, 10 lat później, pisząc: „Zobaczcie, jak wyglądałam wtedy, a jak wyglądam teraz”.

Z założenia przekaz miał brzmieć: teraz wyglądam lepiej.

Nie mam pojęcia, czy były tam użyte filtry upiększające. Na pewno twarz wyglądała zupełnie inaczej. Na zdjęciu w wersji 35-letniej, aktualnej, skóra była bardziej napięta, sztywna, pod oczami nie było niewielkich zapadnięć, widocznych w przeszłości. Ale komentarze części osób pod postem brzmiały:

„Teraz wyglądasz sztucznie, wyglądasz na zrobioną, wcześniej wyglądałaś naturalnie”.

Uczciwie byłoby w tych przekazach komunikować wprost: jeśli chcesz mieć skórę napiętą jak struna i zredukowaną mimikę – rób sobie te zabiegi. Licz się jednak z sytuacją, że twarz z kształtu będzie jak u czterdziestolatki, a z napięcia skóry jak u nastolatki. Coś tu będzie w ogólnym odbiorze po prostu nie pasować.

Jak nasz mózg koduje wiek?

Nie mówi się o tym, że ludzki mózg ma zakodowane wzorce osoby młodej, w średnim wieku i starszej. Na to, że odbieramy kogoś jako młodego, składa się kilka nakładających się elementów. Przykładowo 15-latka ma jędrne policzki, napiętą i gładką skórę, wszystko jest naturalnie „napompowane” – to wręcz jeszcze trochę dziecięca twarz, bez piegów, przebarwień, blizn czy głębokiego trądziku.
Można wygenerować w AI zdjęcie w ten sposób, że na taką nastoletnią twarz nałoży się plamy starcze typowe dla 70-latki. Co pomyślimy? Że coś się drastycznie nie zgadza. Nie będziemy wiedzieć, czy ta osoba ma lat 15, czy 70.

Możemy podobny eksperyment zrobić w drugą stronę. Weźmy osobę 60+ i idealnie wygładźmy jej wszystkie zmarszczki. Znowu będziemy w głębokim dysonansie. Pomyślimy, że coś jest nie tak – ile ta osoba ma właściwie lat? 60 czy 30?

Raczej nie uwierzymy, że buzia 15-latki z przebarwieniami starczymi to 70-latka, tylko „tak dobrze zrobiona i zadbana”. Dlaczego? Ponieważ nasz mózg najpierw koduje ogólny kształt buzi, jej geometrię. Tak samo 60-latka z idealnie wygładzonymi zmarszczkami nie będzie wyglądała na 30 lat, bo jej wiek zdradzi kształ twarzy – chociażby opadające „chomiki”. Więc mimo całkowitego braku zmarszczek, nadal będziemy widzieć 60-latkę.

Zabieg teraz, konsekwencje po latach

Co zatem robić z młodymi osobami? Rzecz w tym, aby młodym pacjentom – czasem niepewnym siebie, pełnym kompleksów – rzetelnie wytłumaczyć procesy starzenia, mechanizmy działania medycyny estetycznej i przede wszystkim zrozumieć, na czym im naprawdę zależy. Czy chcą wyglądać naturalnie, czy wolą nie mieć zmarszczek za cenę sztucznego wyglądu?

Wiele osób decydujących się na wczesne zabiegi uważa, że dla nich to super sprawa. Żyją w przekonaniu, że głównym wyznacznikiem młodości jest całkowity brak zmarszczek, a nie to, by po prostu wyglądać młodo i świeżo.

I oczywiście – takie sięganie po coraz młodsze grupy demograficzne to czysta kwestia biznesu. Szczególnie że ta grupa jest wyjątkowo wrażliwa na krytykę, przesadnie dba o wizerunek i łatwo młodym ludziom coś wmówić, a co za tym idzie – namówić na niepotrzebne procedury.

Cel mojego artykułu jest jeden: chcę przed tym przestrzec. Bo nie na tym polega medycyna estetyczna. Nie na tym polega mądra profilaktyka urodowa.
Jak ktoś przychodzi do mnie na konsultację po raz pierwszy po to, aby omówić kwestię ładnego starzenia się, to jako lekarz potrzebuję najpierw zrozumieć, w czym taki pacjent upatruje problemu. Dopiero potem tłumaczę, co jest możliwe, co nie jest, jakie dane działanie będzie niosło konsekwencje po latach, jaki może być efekt, a co może się wydarzyć niepożądanego. Przykładowo: informuję, że pacjentka będzie miała napiętą, jędrną skórę jak 15-latka, ale w ogólnym kształcie po takich zabiegach buzia optycznie postarzeje się o 5 lat.

Moją rolą jest bezlitośnie obnażać, jak działają i z czym naprawdę wiążą się inwazyjne zabiegi medycyny estetycznej.

Wyobrażam sobie taką sytuację: do doradcy podatkowego przychodzi osoba, która dopiero zakłada działalność gospodarczą i pyta, czy może nie płacić podatków. Doradca odpowiada, że może. Bo fizycznie może nie płacić – tylko że to się wiąże z negatywnymi konsekwencjami: karami, kontrolami, egzekucją i odsetkami. Więc czy osoba 30-letnia może sobie robić z dużą częstotliwością zabiegi odmładzające? Może, tylko… i o tym, co następuje po tym „tylko”, już w social mediach raczej nikt nie informuje.
Tutaj mamy do czynienia z odpowiedzialnością moralną, a nie prawną, oczywiście, ale ja jestem na to szczególnie wyczulony, bo te młode osoby, które są naciągane przez rynek, nie mają najczęściej żadnych wyraźnych defektów. One chcą po prostu ładnie, dobrze się starzeć.

I tu nie chodzi o to, osoby 25, -30, -35-letnie nie robiły zabiegów. Chodzi o to, żeby nie naciągać ich na nadmierną liczbę zabiegów. Chodzi o to, żeby profesjonalnie porozmawiać z nimi i doradzić im sensowną ścieżkę.

Różne osoby, różne tendencje starzenia

Jestem zwolennikiem podejścia, żeby osoba koło 30. roku życia zrobiła sobie przede wszystkim profesjonalną, pogłębioną konsultację z zakresu medycyny estetycznej (mówimy teraz o kontekście prewencji starzenia, a nie o sytuacjach, gdzie ktoś walczy z bliznami czy asymetrią).

Celem takiej konsultacji jest sprawdzenie, jak u tej konkretnej osoby może w przyszłości przebiegać proces starzenia twarzy. Czy szybciej pojawi się problem lwiej zmarszczki, czy doliny łez? A może najszybciej opadną powieki?

Pamiętajmy, że przychodzi do nas osoba młoda, która nie jest „chora na starość”, tylko chce temu „zachorowaniu” zapobiec. Rozmawiając z nią, oglądając ją i badając, możemy pewne anatomiczne tendencje przewidzieć. U jednej osoby problemem będą opadające powieki. U innej, z okrągłą buzią, najszybszym problemem staną się chomiki. U jeszcze kolejnej widać genetycznie cienką skórę pod oczami, więc tam pojawią się pierwsze zmarszczki i o tę okolicę trzeba będzie zadbać najszybciej. Ale za to jej czoło prawie wcale nie pracuje, więc nie ma najmniejszej potrzeby profilaktycznego podawania toksyny botulinowej.
Jeśli u takiej młodej osoby widać już np. ewidentnie cienką skórę i sińce pod oczami, wówczas możemy wdrożyć celowaną terapię. Może być ona nawet intensywna i uwzględniać serię zabiegów, aby skutecznie pozbyć się problemu. Ale jak już to zrobimy, to prawidłowo przeprowadzona terapia daje święty spokój z tym konkretnym defektem na kilka dobrych lat.

Trzy ogólne zasady mądrej profilaktyki

Kiedy mówimy o ogólnej profilaktyce dla trzydziestolatków, warto zapamiętać trzy podstawowe zasady:

1. Reaguj na problem, potem zwolnij

Jeśli występuje konkretny problem, typu cienie pod oczami czy wyraźna asymetria, i trzeba to skorygować, może być potrzebnych więcej zabiegów w krótkim czasie. Jednak jak to już zostanie wyprowadzone na prostą, do zaopatrywania stopniowego starzenia się skóry w zupełności wystarczą odpowiednio dobrane 2–3 zabiegi w roku.

2. Profilaktyka z opóźnieniem

Robimy coś, co nazywam „profilaktyką z opóźnieniem”. Rozumiem przez to sytuację, że jak tylko pojawi się minimalny, zalążkowy problem, to od razu na niego reagujemy. Ale nie robimy zabiegów na zapas! Nie wypychamy czegoś, gdzie jeszcze nie ma widocznego ubytku. Nie robimy agresywnych zabiegów na chomiki, których jeszcze nie widać, nawet jeśli przewidujemy, że za trzy czy osiem lat zaczną się pojawiać.

3. Maszyny ponad igłę

Trzecia zasada dotyczy rodzajów dobieranych procedur. Przede wszystkim u osób młodych robimy zabiegi z wykorzystaniem urządzeń. Czy to będzie dermapen, czy laser tulowy – technologia w tym przypadku ma drugorzędne znaczenie.

Ważne, aby to były częściej urządzenia, a nie zabiegi ze wstrzykiwaniem preparatów igłami, czyli te, które najczęściej i najagresywniej się promuje.

U osób w okolicach 30. roku życia chcemy dbać o jakość skóry, i zazwyczaj tylko skóry, a na jakość skóry najlepsze są właśnie zabiegi urządzeniami, a nie igła, strzykawka i stymulator. Wstrzykiwanie preparatów w mniejszym lub większym stopniu zawsze będzie wpływać na kształt twarzy. Podając preparaty w tkankę podskórną, nieuchronnie ingerujemy w „architekturę” twarzy.
To stąd na wspomnianym wcześniej zdjęciu specjalistki, która porównywała swoją twarz 30+ z twarzą 20+, była widoczna, nienaturalna zmiana – jakość skóry nastolatki, ale kształt twarzy o kilka lat starszy niż rzeczywisty wiek. Igła i podane preparaty ingerują nie tylko w sam naskórek czy skórę właściwą, ale właśnie głębiej tkankę podskórną.

Takie podejście oparte na tych 3 zasadach wystarcza na ogół do 35. roku życia, rzadziej do 40. Powyżej tej granicy wiekowej trzeba już albo częściej wykonywać zabiegi, albo, zazwyczaj dodatkowo, mądrze zaingerować w głębsze warstwy.

Kumulacja zabiegów w ciele – myśl perspektywicznie

Kolejna ważna rzecz. W tak młodym wieku powinno się robić zabiegi jak najlepsze jakościowo, stosować najlepsze preparaty i sprawdzone metody. Wiadomo, że będą one droższe. Ale młoda osoba musi myśleć perspektywicznie: skoro przed nią jeszcze tyle lat życia (np. do emerytury zostało 30 lat aktywnego funkcjonowania, a przecież chce się wyglądać świetnie również po niej), to

musi tak planować procedury, żeby mogła bezpiecznie poddawać się im przez kolejne 40 lat.

Chodzi o to, że zabiegi i podawane substancje kumulują się w ciele. To działa podobnie jak z jedzeniem przetworzonych, toksycznych rzeczy. W ludzkim organizmie kumuluje się mikroplastik. Są nawet doniesienia naukowe mówiące o tym, że ciała po śmierci rozkładają się znacznie dłużej, bo jest w nich tak dużo konserwantów z pożywienia.
Tak samo jest z zabiegami medycyny estetycznej. Trzeba więc stosować produkty najwyższej czystości medycznej, aby uzyskiwać naturalne efekty i aby to się potem nie odbiło negatywnie na zdrowiu i wyglądzie.
I powtarzam raz jeszcze – nie trzeba wykonywać zabiegów często.

Zamiast co 3 tygodnie wydawać 800 zł na jakiś niskiej jakości, przypadkowy zabieg w niesprawdzonym miejscu, lepiej zrobić 2–3 porządne procedury w roku po np. 2 tysiące złotych.

Wyjdzie sumarycznie taniej, a efekt będzie nieporównywalnie lepszy, bardziej naturalny i adekwatny do tego, czego tkanki pacjenta realnie potrzebują.
Do tego wszystkiego dodałbym jeszcze jedną, kluczową zasadę: idźcie do perfekcjonistów i pasjonatów medycyny estetycznej. Szukajcie specjalistów i lekarzy, którzy naprawdę żyją tą dziedziną, nie robią jej wyłącznie dla szybkiego zarobku, ale czerpią autentyczną przyjemność z ciągłego pogłębiania wiedzy, wprowadzania skutecznych procedur i poszukiwania najbardziej optymalnych metod. Jeśli pójdzie się do kiepskiego, przypadkowego gabinetu, to potem nawet największy profesjonalista i perfekcjonista będzie miał ogromny problem z korygowaniem wcześniejszych, utrwalonych błędów.

Taki właśnie jest klucz postępowania u osób młodych: dobry, doświadczony specjalista zamiast przypadkowego miejsca z promocji z social mediów. Do tego przemyślany, mądry plan rozpisany na lata do przodu, z wizytami kontrolnymi powiedzmy co pół roku, a nie ślepe przywiązywanie pacjenta do gabinetu sesjami co 3 tygodnie.

Wyjątki od reguły

Są oczywiście pewne wyjątki. Jeśli ktoś przychodzi z realnym defektem, jak np. blizny po trądziku czy widoczna już lwia zmarszczka, wówczas intensywność zabiegów nakierowanych na ten konkretny problem będzie na początku zupełnie inna.
Drugim wyjątkiem jest tzw. beautification (upiększenie), które opisywałem szczegółowo w poprzednich tekstach (np. Co może zdziałać korekta ust, czyli beautification w medycynie estetycznej). Czyli przebudowa twarzy z ładnej w piękną, bardziej harmonijną. Wtedy potrzebujemy zupełnie innego protokołu postępowania i intensywnych zabiegów przez pewien czas.
Mam sporo takich pacjentek. Przykładowo jedna z nich, dziewczyna 20+, ma z natury bardzo szczupłą buzię i chce ją estetycznie pogrubić. Mam też pacjentki z odwrotnym problemem – chcą optycznie wyszczuplić twarz albo skorygować asymetrię nosa. Robimy wtedy serię 5–6 zabiegów w roku, a potem następuje długa przerwa. Jedna z moich pacjentek miała w ciągu jednego roku wykonanych 8 zabiegów.

Od tamtego czasu minęło 5 lat, a ona w ciągu całego tego pięcioletniego okresu miała zrobione zaledwie 2 zabiegi podtrzymujące. I wygląda świetnie.

Nie musimy robić tylu zabiegów

Medycyna estetyczna naprawdę nie polega na tym, że musimy non stop coś wstrzykiwać i kłuć, żeby dobrze wyglądać.

Trzeba robić zabiegi regularnie, ale to nie znaczy co chwilę.

My, jako lekarze, musimy mieć po prostu szeroki wachlarz możliwości, zaawansowanych narzędzi i działać nimi wysoce indywidualnie – raz mocniej, raz słabiej, raz seria co 4 tygodnie, raz przerwa kilka miesięcy w zależności od potrzeb.
Więc regularność jak najbardziej tak, ale raczej na zasadzie, że jak kogoś odmłodzimy, to w fazie „utrzymania” umawiamy się rzetelnie co pół roku na kontrolę. Co istotne – nie zawsze na takich wizytach cokolwiek robimy. Może się okazać, że nie ma takiej potrzeby. Nie ma tu miejsca na równe, sztywne interwały. To nie jest produkcja na taśmie fabrycznej, gdzie co sekundę nowa paczka jest owijana folią i przesuwana automatycznie dalej. Tutaj, w zależności od tego, czy dana „paczka” jest duża czy mała, potrzebuje innego potraktowania.

Moje powiedzenie, że prawdziwa medycyna estetyczna to sztuka, a nie rzemiosło, szczególnie mocno dotyczy właśnie osób młodych.

Ładne, powolne starzenie się musi być spójne. Musi bezwzględnie uwzględniać unikalny kształt twarzy, wyjściową jakość skóry i indywidualizm danej osoby. Inaczej, zamiast młodych i promiennych ludzi, będziemy seryjnie tworzyć sklonowane, sztuczne twarze.

 

FAQ – zabiegi 30+

Jak często należy wykonywać zabiegi odmładzające w wieku 30 lat?

Większości osób po trzydziestce w zupełności wystarczą 2–3 dobrze dobrane, wysokiej jakości zabiegi w roku. Zbyt wysoka częstotliwość (np. wizyty co 3 tygodnie) to najprostsza droga do uzyskania nienaturalnego, sztucznego, „przestymulowanego” wyglądu.

Czy botoks po 30. roku życia to dobra metoda na profilaktykę zmarszczek?

Toksynę botulinową warto wdrożyć tylko wtedy, gdy na młodej twarzy pojawia się już realny, widoczny problem, np. utrwalająca się lwia zmarszczka. Stosowanie botoksu „na zapas” w miejscach, gdzie mimika nie powoduje jeszcze załamań skóry, jest bezcelowe i niepotrzebnie obciąża tkanki.

Dlaczego twarz po zabiegach medycyny estetycznej czasem wygląda sztucznie?

Sztuczny wygląd wynika najczęściej ze zbyt częstych wizyt oraz nadmiernego podawania preparatów igłą w tkankę podskórną, co zniekształca naturalne rysy. Nasz mózg podświadomie wyczuwa dysonans, gdy jakość skóry przypomina nastolatkę, ale kształt i objętość twarzy są nienaturalnie zmienione w kierunku starszej osoby.

Jakie zabiegi medycyny estetycznej warto robić po 30. roku życia?

W tym wieku najlepiej sprawdza się technologia dbająca o jakość skóry, np. laseroterapia. Należy unikać wstrzykiwania wypełniaczy, stymulatorów, które po czasie zmieniają naturalny kształt twarzy.

Podsumowanie – zabiegi medycyny estetycznej dla młodych osób, 30+

Medycyna estetyczna po 30. roku życia powinna opierać się na indywidualnej profilaktyce, a nie na przypadkowych zabiegach powtarzanych co kilka tygodni, które prowadzą do sztucznego wyglądu. Korzystniej stosować zabiegi z wykorzystaniem urządzeń, niż igły i strzykawki. Optymalna strategia zakłada rzetelną konsultację lekarską oraz ok. 2-3 wysokiej jakości zabiegi w roku, dopasowane do realnych procesów starzenia konkretnego pacjenta. Taki plan pozwala uzyskać długofalowe, naturalne efekty bez ryzyka przerysowania rysów twarzy.

O ekspercie

Dr Marek Wasiluk – specjalista i ekspert medycyny estetycznej. Właściciel kliniki medycyny estetycznej L’experta w Warszawie. Prekursor wielu metod leczenia. Jako pierwszy i jedyny Polak, ukończył studia MSC in Aesthetic Medicine (studia magisterskie, Medycyna Estetyczna) w szkole Barts and The London School of Medicine and Dentistry na prestiżowym uniwersytecie Queen Mary University of London. Autor eksperckiego bloga www.marekwasiluk.pl i książek pt. „Medycyna estetyczna bez tajemnic” oraz „Młodziej. Anti-age. Jak wyglądać pięknie i naturalnie”.

 

Tagi
Bez komentarza

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

sassadsadasdsad